PustaMiska - akcja charytatywna Psiarnia
Pomagam! -50stron.pl
Kategorie: Wszystkie | Kirosinka | Literatura
RSS

Literatura

środa, 16 grudnia 2009

 

 

Płakałam nad tą książką.Często teraz do niej wracam myślami.Nie będę ukrywać,że głównie ze strachem.To chyba reakcja większości czytelników.


Najbardziej osobisty pamiętnik choroby i tym bardziej mocny,że to nie fikcja literacka.

Choroba atakuje znienacka.Nie pyta o zdanie,pozwolenie.Zabiera sny i marzenia.Człowiek nie ma nic do powiedzenia.

czwartek, 19 listopada 2009

 

Sam tylko tytuł sprawił,że zakupu dokonałam.Jako emigrantka,nie mogłam tej książki nie mieć:)Przeczytałam bardzo szybko tę bjętościowo niewielką książkę.

Jest to prosta historia.Opowiedziana z humorem ale i prawdziwie.Czasem tylko można mieć wrażenie,że wszystko jest aż nazbyt proste,a życie przecież niestety takie nie jest.

Autorka pokazuje różnych ludzi.Różne postawy.Różne problemy,tragedie,miłości,uczucia.To historia Ewy,emigrantki.Poprzez jej osobę,poznajemy wielu innych emigrantów,ich zycie,ich historie,tragedie.Ewa opowiada o nich,o tym czym dla nichj jest emigracja i jak sobie radzą w obcym kraju.

Jedno co mnie zastanowiło po lekturze...Czy ktoś,kogo emigracja nie dotyczy,zrozumie tę książkę?Czy przeczyta ją z zainteresowaniem?Czy zaliczy ją do grona dobrych książek?

piątek, 28 sierpnia 2009

Słyszałam o tej książce już dawno.Co jakiś czas pojawiała się na książkowych blogach.Kupiłam ją w oryginale.Leżała na półce długo.Później,kiedy zapomniałam,że mam ją w domu,przyniosłam ją z biblioteki.Nie sądziłam,że będzie to książka,która mnie pochłonie...Przy której będę myśleć i analizować i którą chyba uznam za książkę tego roku,spośród wszystkich przeczytanych przeze mnie.

 

Spotkanie po latach.Po czterdziestu latach.Polak i Węgier-dwaj przyjaciele i mroczna tajemnica ze wspólnej przeszłości.Historia,którą odkrywamy po kawałku.I nie do końca.Znamy tylko jedną wersję wydarzeń.Tę generała.Jego przyjaciel pozostaje zasłuchany.Zostają przywołane historie sprzed lat,bolesne sprawy,tragedie,ciemne zakamarki ludzkiej natury.

Razem z dwoma bohaterami siedzimy przy kominku,zasłuchani i w oczekiwaniu na ostatnie słowo.Na słowa prawdy po czterdziestu latach.Czy padnie?I nawet jeśli tak, to czy coś to zmieni??

 

Bije od tej książki smutek,od historii bohaterów bije dużo bólu i utraconego życia,straconej miłości i nadziei.Życie analizowane jest piekłem.Takie piekło stworzył sobie na ziemi generał.

Książka świetnie napisana.Nasycona dramatyzmem i interesująca forma narracji- monolog jednego z bohaterów.Jest w niej wiele wspaniałych,trafnych porównań,zdań,które zapadają głeboko w pamięć.

Myślę,że każdego z nas kiedyś czeka takie spotkanie po latach.Spotkanie,na którym przyjdzie nam wyjawić długo skrywane sekrety,wyrzucić żal i ból,głęboko skrywane przez dziesieciolecia.Czy będzie wtedy lżej?Łatwiej?

piątek, 17 lipca 2009

Jeszcze raz,zgodnie z zaproszeniem Naturegirl :)

 

1. Czy macie jakieś zabawne przygody z książkami pożyczonymi np. z biblioteki albo od znajomych. Chodzi mi o historie w stylu pies zjadł książkę itd.

Nie mogę sobie przypomnieć ale coś mi świta.Coś z psem,chyba ją pożarł,chyba to było na studiach a książka była od kogoś pożyczona.Ale nie pamiętam dokładnie.Monia,może Ty pamietasz...Nie wiem czemu,ale też Twoja osoba mi się kojarzy...

 

2. Co myślicie o głośnym czytaniu? Czy głośno należy czytać tylko dzieciom, czy może dorośli też powinni sobie czasem nawzajem coś głośno poczytać?

Swego czasu lubiłam(lubiłyśmy) czytywać dramaty z podziałem na role.I było to bardzo ciekawe.

Czasem katuję otoczenie czytając co ciekawsze(dla mnie...niekoniecznie może dla innych) fragmenty na głos.Nie wiem czy wytrzymałabym natomiast,gdyby ktoś miał mi na głos przeczytać całą książkę...Chyba nie!!!Lubię sama czytać,nie lubię kiedy ktoś dla mnie czyta.Ot,tak już mam!:)

 

3. Czy miałyście w dzieciństwie czy czasach nastoletnich taką osobę, która pomagała wam wybierać książki, podsuwała to, co sama czytywała w waszym wieku itd. Jeżeli tak, to kto był tą osobą?

Niestety nie było nikogo takiego i sama musiałam się kształtowac a to w praktyce oznacza,że straciłam dużo czasu na niepotrzebne w gruncie rzeczy lektury:/Dopiero w liceum moja wychowawczyni i polonistka zarazem, podsuwała mi na wakacje listę lektur nadobowiązkowych i dobrych książek.

 

Moje pytania:

1.Czy pamiętasz swoją pierwszą książkę, przeczytaną w języku obcym?

2.Czy jest książka, którą wspominasz z niechęcią, niesmakiem ?

3.Gdybyś miała skłonić jak najwięcej osób do przeczytania jednej, konkretnej książki, jaką wybrałabyś?

 

A o odpowiedzi poproszę Fantę , Muu , Zołzę i Krasavitzę :)))

 

 

 

wtorek, 07 lipca 2009

To będzie moje pierwsze czytelnicze wyzwanie:

 

W ramach Literatury na peryferiach postanowiłam przeczytac:

WŁOCHY

1.Roberto Saviano Gomorra

 

AFGANISTAN

 

2. Khaled Hosseini The Kite Runner

 

SERBIA

3.Milorad Pavic Unutrasnja strana vetra ili roman o Heri i Leandru

 

 

Mam nadzieję,że uda mi się jeszcze przeczytac:

Melania Mazzucco Vita

Sandor Marai Embers

Aminatta Forna Kamienie przodków

 

Cieszę się niezmiernie:))))))))

 

 

sobota, 04 lipca 2009

 

 

Do książek Jodi Picoult podchodzę raczej ostrożnie i bez "szału".My sister's keeper była dobrą książką(z zakończeniem filmu niestety trochę "przegięto").Na polskiej półce bibliotecznej znalazłam ostatnio Świadectwo prawdy i postanowiłam zmierzyc się z tą autorką.

Akcja książki rozgrywa sie w Pensylwanii,na farmie Amiszów,gdzie pewnego ranka policja odkrywa zwłoki noworodka.Wszystko wskazuje na to,że winną jest młoda dziewczyna Katie,zwłaszcza,że wygląda na to,że jest ona świeżo po porodzie.Dobry początek na kryminał..ale to nie jest kryminał.Co zreszta wcale nie umniejsza wartości owej książki.
Sprawą Katie,oskarżonej o morderstwo zajmuje się znana adwokat z  wielkiego miasta,która szybko przekonuje się,że zycie Amiszów zdecydowanie różni się od życia zwykłych ludzi.I co za tym idzie,jej praca staje się znacznie cięższa niż zazwyczaj, a warunki, w których przyjdzie jej pracowac,będą znacznie odbiegac od tych,do których przywykła.

Podobał mi się sposób w jaki Picoult przedstawiła Amiszów.Książka trzymała w napięciu,choc szybko się domyśliłam kto jest kto i tak dalej:)Nie spodobał mi się natomiast wątek pani adwokat i jej byłego mężczyzny.Był moim zdaniem co najmniej rodem z Harlequina wyjęty...Rozumiem,że miało byc głownie o Katie, ale happy end tworzy się trochę dłużej niż przez kilka stron...

W porównaniu z My sister's keeper czy Dziewiętnaście minut, Świadectwo prawdy wypada chyba jednak trochę blado...

środa, 20 maja 2009

 

Dziewczyna z zapałkami zachwyca.Mnie zachwyciła.Niesie w sobie duży ładunek smutku,frustracji,niespełnionych marzeń,zmarnowanych szans,samotnego życia posród ludzi.Czyta się ją powoli,delektując się każdym słowem,delektując się jego celnością,trafnością,prawdą,która nie raz zaboli.

Książka,którą czytałam usiana jest pomarańczowymi karteczkami,które przyklejałam dosłownie co kilka stron.Moje ulubione,najbardziej bolesne,te które zostaną na zawsze w moich myślach:

Nasze kariery...Może to my sami się ich boimy i szukamy pretekstu,by je ominąc? W żelaznych butach,z miną oszukanego przez los,cierpiącego, rozczarowanego ktosia,brniemy przez zycie,dołem,a "kariera" gdzieś w górze,zwierciadło,niedosiężne,które odbija wciąż twarze innych,szczęśliwszych ludzi.

Śmierc.A może przechodzimy przez nią,jak księżyc przez chmury?Chwila ciemności i grozy-po czym światło powraca i czujemy ulgę,wszystko jest jak przedtem,tak samo jak było...

Kiedyś był stelaż i całośc nazywała się tapczanem,ale to były dawne czasy wyniosłych nocy,gdy po miłości leżeliśmy przytuleni i snuliśmy plany na przyszłośc.Teraz  jest już po przyszłości.

Ale od złych słów,które się usłyszało,nie można się uratowac,choc tak bardzo  by się chciało.

Potrzebuję adresata,aby byc.Bo naprawdę mocno byc-można tylko wobec kogoś.(...)To inni nadają nam kształt.To dla innych trzymamy formę.Dlatego samotnośc bywa tak zabójcza.Dlatego ludzie trwają w złych związkach tak długo,jak się da,aż z nich samo nie oblezie to obce ciało,partnera,który jest może najgorszy z możliwych,ale jest.Bo jak to tak,odejśc do NIKOGO?Rozpadu się boimy,dezintegracji osobowości,bezimienności.

Uciekam od każdej samoświadomej chwili.Oduczyłam się myslec,bo to męczy.Umiem tylko ewentualnie-pomyślec.Pomyślenie ma charakter momentalny i dotyczy zwykle konkretnej rzeczy.

 

I polubiłam tę książkę w głównej mierze  za piękno języka.

 

Anna Janko,Dziewczyna z zapałkami,Wydawnictwo Nowy Świat,Warszawa 2007,

str.137,165,188,216,235,262

sobota, 18 kwietnia 2009

 

 

 

Sen Zielonych Powiek to niezwykła i wyjątkowa powieść o dojmującym bólu, sile miłości i dobroci. To poszukiwanie odpowiedzi na pytanie o granicę między normalnością a tym co powszechnie uważane jest za nienormalne. Greta jest kobietą sukcesu, wdzięczną za, jak sama mawia,"kapitalistyczne błogosławieństwo dziesięciogodzinnego dnia pracy". Nie angażuje się uczuciowo, odpowiadają jej krótkie, niezobowiązujące związki. Ma pełną kontrolę nad wszystkim co jej dotyczy. Dlaczego zatem nie pamięta, i nie chce pamiętać, co sprawiło, że uciekła od poprzedniego życia?

 Czytałam do rana.Z żalem zamknęłam książkę.I wciąż nie mogłam zasnąc.Książka o samotności.Samotności z wyboru a więc wydawałoby się nie tak ciężkiej.Czy to,że dokonujemy jakiegoś wyboru,zawsze musi oznaczac,że tego pragniemy?
Greta tylko na pozór jest szczęśliwa.Kobieta sukcesu,niezależna,twardo stąpająca po ziemi.Do jej serca wkrada się tęsknota.Dzień po dniu.Odgania ją postanowieniami nieangażowania się w nic.W trosce o własne dobro oczywiście...

Bardzo poruszająca jest "postac"Euzebiusza.Wraz z jego pojawieniem się zapala się dla Grety światełko w tunelu.Pojawia się ktoś,o kogo trzeba ale i można dbac,mały chomiczek .Mały samotnik..Kolejny...


"Zostawiam zapaloną lampkę nocną.Wiem,że Euzebiusz jej nie potrzebuję,ale ja będę czuła się lepiej,wiedząc,że czuwa nad nim" *

 Zdecydowanie polecam.

 

*Edyta Szałek,Sen zielonych powiek,Replika,2007,str.102

środa, 15 kwietnia 2009

 

 

1861 rok, włoskie miasteczko Grottole. Bogaty gospodarz Francesco Falcone otrzymuje dwie wiadomości - dobrą i złą. Pierwsza dotyczy narodzin syna. Druga - utraty zapasów: krzyki jego rodzącej żony sprawiły, że popękały dzbany z oliwą. Czy to zwykły przypadek? Wydaje się, że nad rodziną ciąży klątwa...
Albina, jedna z siedmiu córek don Francesca, nie może poślubić ukochanego barona, dopóki najstarsza z sióstr nie wyjdzie za mąż. Ta jednak ucieka z domu i wiąże się z księdzem, co wywołuje skandal. Zdesperowana Albina decyduje się na małżeństwo z szewcem. Nienawidzi siostry i prowadzi cichą wojnę z mężem, którym gardzi. Jej wnuczka Alba będzie obsesyjnie pragnęła odkupić winy swoich krewnych. Gioia, praprawnuczka Francesca, w latach siedemdziesiątych zaangażowana w działalność radykalnych ruchów lewackich, opuszcza swoją paryską mansardę, by po długoletniej rozłące spotkać się z krewnymi. I opowiada dzieje rodu - historię rodziny, historię kobiet. O skomplikowanych relacjach międzyludzkich, o poszukiwaniu szczęścia, życiowych wyborach, o żartach losu i dziwnych zbiegach okoliczności.

 

Przeczytałam jednym tchem.Sagi rodzinne to to,co lubię najbardziej:)Historia wielu pokoleń kobiet.Od roku 1861 aż do dziś.A jednak nic się nie zmienia.Te same uczucia,te same małe i duże tęsknoty,te same rozterki i niespełnione marzenia.Mnóstwo bohaterów przeróżnego typu.

I książka ma też jedną osobliwośc...nie ma praktycznie dialogów.
Narracja autorki bardzo przypominała mi narrację rosyjskiej pisarki Ludmiły Ulickiej.Wprowadzanie krok po kroku w świat bohaterów,szybko,płynnie,niesamowicie ciekawie.I nawet się nie zorientujemy,kiedy wiemy już o nich wszystko i wędrujęmy razem z nimi przez ich życie.

 

 Matka i córka. Dwie kobiety. Podobne czy inne? Przyjaciółki czy rywalki? Żyjące obok siebie, dla siebie czy też na przekór sobie? Kim jest córka ? wobec siebie, wobec matki i wobec świata? Wokół tych nieuchwytnych relacji toczą się rozważania autorki. Po drugiej stronie stołu to powieść o trudnych sprawach, której akcja toczy się w ciągu jednego wieczora. Jej bohaterka Martyna spędza ten czas na rozmowach z matką. Autorka ukazuje skomplikowane relacje, jakie łączą obie kobiety, ich wzajemne odpychanie się, a zarazem przyciąganie siłą miłości.

 

Czy podobała mi się ta książka?Myślę,że tak.Podobał mi się język autorki,podobał sposób w jaki główna bohaterka Martyna opowiadała o swoich uczuciach. Aczkolwiek zmęczyła mnie ta książka bardzo.Niosła w sobie mnóstwo problemów,mnóstwo bólu,niezrozumienia,samotności również.I te wszystkie bolesne uczucia nie miały końca.Nie odnalazłam w niej nic z siebie i nie przeszkadzało mi to.Czasem tylko drażnił mnie troche ogrom problemów.Beznadzieja i narastająca z każdą stroną pewnośc,że nic się nie zmieni na lepsze,bo jest to fizycznie niemożliwe. Nie jestem naiwna-wiedziałam,że jeśli akcja książki dzieje się podczas jednego wieczoru,o żadnym happy endzie nie może  byc mowy.Życie nie lubi przecież dobrych ani łatwych rozwiązań...

 Książka ta pokazała też coś różniącego od powszechnie panującego przekonania.Dzieci nie zawsze chcą miec w rodzicach tylko przyjaciół czy dobrych kumpli.Chcą miec rodziców,chcą byc wychowywane,chcą miec wzorce,chcą zasad.

 
1 , 2 , 3