PustaMiska - akcja charytatywna Psiarnia
Pomagam! -50stron.pl
Kategorie: Wszystkie | Kirosinka | Literatura
RSS
niedziela, 06 marca 2011

Moje bodyshopowe maslo do ciala-dwa razy uzyte...polecialo do kosza.Tego sie nie przewozi w podrecznym.No dobrze-moja wina.Ale czemu krowo jedna!!! wrzucilas je do kosza z takim hukiem i satysfakcja??!!!Walizeczka (w grochy)okazala sie o pol kilograma za ciezka.Rezultat=musialam doplacic tyle ile zaplacilam za bilet ... 2,5  godziny totalnego focha na caly swiat.Jedynie rogalik czekoladowy pocieszyl i pomogl zasnac na chwile.

Odwiedziny na Mazowszu dostarczyly wielu wzruszen i wrazen...Niesamowite uczucie,kiedy poznaje sie najblizszych swoich najblizszych.Tych,ktorych zna sie z opowiadan,smiesznych historii.Z calych dziesieciu lat.Dziekujemy:)

Warszawa szara tym razem...Zimna i obca troche.Za kazdym razem cos sie zmienia.Jedynie noca z okna samochodu wydaje sie blizsza.Na chwile taka jak kiedys...I pani w nocnym byla mila:)

Dzieki uprzejmosci pani recepcjonistki z Instytutu,ktorego nazwy nie lubie glosno mowic,wizyte i badania,'ktore natychmiast trzeba powtorzyc' mam w poniedzialek...

 

sobota, 05 marca 2011

Polska po raz kolejny.Za kilka godzin pofrune.Poki co kocury obsiadly i pochrapuja slodko:)W Warszawie podobno zimno i ma padac snieg.A ja znowu bez butow;)

 

Poza tym-w dobie internetu mozna wszystko.Mozna miec impreze,nie wychodzac z domu:)Dzisiejsza noc uplywa w oczekiwaniu na lot i wspominaniu slodkich lat mlodosci i cheesy songow:)Powstaje playlista...:)Impreza na facebooku oczywiscie:)

A tekst tej nocy to zdecydowanie:

'Buciki spia w przedpokoju, moja kiczowata dyskotekowa dusza spuszczona z lancucha:) '

You're scaring me;)

środa, 02 marca 2011

Malej Daszy sni sie cos zlego.Porusza lapkami niespokojnie,biegnie dokads,warczy,wasy sie ruszaja w gore i w dol i maly nosek z kropka drga.

Budzi sie i wzdycha.Przeciaga. I zasypia dalej.

 

Koty tez maja niespokojne sny...

Good stories should have cats in them...

wtorek, 01 marca 2011

 

Znaika zaziebila sie.Po raz kolejny w tym roku.Odpornosc wysiada.Pamietam,ze po przyjezdzie do szkocji,starsznie sie cieszylam,ze przestalam chorowac.Zupelnie jakby moj organizm sie zahartowal i przestal reagowac na wszelakie zmiany pogody i inne wirusy.A teraz znowu powraca wszystko.I to coraz czesciej:(
Tym niemniej dzis byl dobry dzien.Zostalam ugoszona zupa szczawiowa i oswiecona,ze szczaw w sloiku mozna kupic w sklepie polskim:)
Warsztaty jezykowe  sie zakonczyly.I zrozumialam dopiero dzis ,jak bardzo mi sie to podobalo:)I ile radosci dostarczylo.Nie obylo sie po raz kolejny bez smiechu i odwolan do owocow morza;)
A oprocz tego moi drodzy...chyba wiosna nadchodzi.Czuc bylo w powietrzu-choc wciaz lodowato jak rowniez mam dowody z Meadows:)

Znaika zaziebila sie.Po raz kolejny w tym roku.Odpornosc wysiada.Pamietam,ze po przyjezdzie do Szkocji,strasznie sie cieszylam,ze przestalam chorowac.Zupelnie jakby moj organizm sie zahartowal i przestal reagowac na wszelakie zmiany pogody i inne wirusy.A teraz znowu powraca wszystko.I to coraz czesciej:(

Tym niemniej dzis byl dobry dzien.Zostalam ugoszczona zupa szczawiowa i oswiecona,ze szczaw w sloiku mozna kupic w sklepie polskim:)

Warsztaty jezykowe  sie zakonczyly.I zrozumialam dopiero dzis ,jak bardzo mi sie to podobalo:)I ile radosci dostarczylo.Nie obylo sie po raz kolejny bez smiechu i odwolan do owocow morza;)

A oprocz tego moi drodzy...chyba wiosna nadchodzi.Czuc bylo w powietrzu-choc wciaz lodowato- jak rowniez mam dowody z Meadows:)

 

wtorek, 22 lutego 2011

Dzisiaj o 8:24 przybyl Stas:)Mala iskierka radosci.Na zdjeciu,ktore otrzymalam,jest niewiarygodnie podobny do Taty a po Mamie (jak mowi Impi) ma ten madry wyraz twarzy:)Maly czlowiek.3510 kg szczescia!!!

Mala dziecino...Witaj:)

Bedziesz mial szczesliwe piekne zycie.W otoczeniu ludzi,ktorzy Cie kochaja,ktorzy na Ciebie czekali,ktorzy nie moga sie doczekac,zeby Cie poznac.Rozejrzyj sie dokola.To Twoj nowy swiat.Nowe zycie.Bedzie w nim duzo milosci i duzo smiechu.Zadbamy wszyscy,by bylo wyjatkowe.Jasne i cieple jak promyk slonca.

Mlody-bedziesz najszczesliwszym czlowiekiem na ziemi...

Monia,Impi...gratulacje,kochani:)

Znaika ma duzy problem z oczami.Dlatego jedzie do Warszawy na poczatku marca.Wie,ze nie bedzie dobrze.Czuje,juz od miesiecy,ze to nie jest kwestia pogorszenia sie widzenia,wada wzroku.To cos powazniejszego.Zbyt duzo symptomow sie pokrywa.Plus ten najbardziej cute podobno i smieszny.Wchodzenie na rozne meble.Np.na biurko w pracy.Podobno cute,kiedy Znaika biurku oddaje kopem,podobno smieszne,kiedy wejdzie na drzwi i sie uderzy w wielka klamke.Nie,nie jest to na jakas szczegolnie szeroka skale.Zdarza sie od czasu do czasu.Kartki z raportami Znaika przysuwa pod sam nos,do tablicy musi podchodzic i zadzierac glowe.Do wszystkiego musi byc blizej nosem.

Kiedy lezy w nocy i nie moze spac,patrzy w ciemnosc i wtedy lewe oko czuje sie tak,jakby ktos taka mala galka krecil-taka od radia,jakie kiedys miala Babcia Znaiki.Kiedy Znaika budzi sie i oko lzawi albo Znaika czuje,jakby miala w oku jakies urzadzenie z pradem.Kiedy placze ,oko tez boli.Jakby nie bylo okiem Znaiki,tylko jakims obcym tworem.

Znaika ma czasem straszne zawroty i bole glowy i klucie w klatce piersiowej.Wszystko sie trzesie,przygniata do ziemi.Cisnieniomierz (tak tak-w pewnym wieku trzeba juz posiadac...) musi trzy razy pompowac az w koncu pokazuje error. Tak jak dzis w nocy.Kubek z herbata jest za ciezki.Noca snia sie koszmary.Smierc i duzo zlych rzeczy.

Tak.Pojde do lekarza.Przeciez nie jestem uposledzona.I tak-pewnie sie teraz uzalam.Ale kazdy sie lubi uzalac.A ja chce przy okazji cos wytlumaczyc.

Uspokajam-wciaz jestem jeszcze zdrowa psychicznie.I jem.Naprawde.

Moze to wcale nie egoizm,o ktorym pisalam niedawno..Moze po prostu zbyt duzo.W tym samym czasie.Mala lawina,ktora spadla na ten leb z chorym okiem.Na wlasne zyczenie co prawda ale...Ale to chyba nie znaczy,ze nie mam prawa do wspolczucia.Nie o zalamywanie raczek nade mna mi tu teraz chodzi.Nie o biadolenie i lamentowanie.

Wiem-ktos powie,ze podla jestem.Przykladow i dowodow na to nie trzeba daleko szukac.Najblizsi mi ludzie walcza wlasnie ze straszna choroba a ja narzekam,ze mam duzo problemow.Moja siostra powie,ze moze chce byc po prostu w centrum uwagi.Ktos inny powie,zem tluk i zebym przestala.I wszyscy bedziecie miec racje.Wszyscy co do jednego!

A jednak mam swoje problemy.Kto ich nie ma.Ciezko mi.Trudno.Boje sie.Cos zlego sie ze mna stalo.Przeciez wszyscy wiecie dlaczego.Moze przynajmniej wiekszosc.Moze zatem nie jest tak ciezko zrozumiec.Wiem,ze najlatwiej jest udawac,ze nic sie nie stalo,nie dzieje.Bo przeciez:'ja nie umiem sobie wyobrazic,jakby to bylo'.Przepraszam.Musialam.Czasem zlosliwosc sie ujawnia w wiekszym stopniu niz powinna.Albo jak taka grupa na Facebooku:Ojtam ,ojtam-uniwersalny komentarz do wszystkiego.Lek na cale zlo.

Mam w moim malym lbie jeden wielki pierdolnik.Dlatego nie wiem,co odpisac,kiedy ktos mi pisze wiadomosc,ktora zawiera wyrzut o tresci,ze mam czas,zeby aktualizowac status na Facebooku ale nie mam czasu,zeby odpisac na wiadomosc.Masz racje.I pewnie nie tylko Ty.Teraz na pewno znajdzie sie kilka osob,ktore pokiwaja glowami i pomysla to samo.Tak.Moja wina!Mam czas na pewne rzeczy,na pewne nie.I to nie jest kwestia priorytetow.

Ale wiecie,skoro juz jestesmy przy temacie Facebooka to...Facebook to takie dziwne miejsce jest.Mozna duzo na nim napisac.Czasem czlowiek pisze cos zwyklego,prostego,smiesznego.Ale czasem...czasem pisze cos,co boli.Jak maly sygnal,jak potrzeba podzielenia sie,zobaczenia czy ktokolwiek cokolwiek...Jak:Ej,pomoz mi,powiedz cos...

A tu nigdy.No moze bardzo rzadko. Sa tylko nieliczne jednostki-wiecie teraz o kim mowa!,ktore zapytaja,napisza,spedza pol dnia analizujac ze mna.Maja czas a moze wcale go nie maja.Ale maja dla mnie. {W tym miejscu szkoda,ze blog pisze po polsku i jest dwie osoby,ktore tego nie przeczytaja}.

A poza tym-nic.Cisza.Nie bylo tematu.A ja przeciez nie pisze tego ot tak-z nudow (nigdy sie nie nudze-naprawde...wiem,ze moze nie jest az tak zajeta i zaganiana jak niektorzy ale...).Zawsze jest przyczyna.Zawsze jest ten maly,niemy krzyk.

Nie tylko na Facebooku zreszta pisze.Jest jeszcze pare innych miejsc.Z nich tez duzo mozna wyczytac.Zrozumiec.

Nie odzywam sie.Nie odpisuje na maile.Nie spotykam z ludzmi.W ostatniej chwile pisze,ze nie przyjde,bo zle sie czuje,bo cos wypadlo.Nie.Nie dlatego,ze mam na Was wy**bane ale dlatego,ze nie umiem z Wami wtedy byc.W zaden sposob.Bo czasem jest tak,ze nic nie czuje-oprocz bolu oka i klucia w klatce piersiowej.I narastajacej potrzeby zwiniecia sie w klebek i przeplakania pol dnia.

Nie prosze o pomoc.Naprawde.Wiem,ze nikt mi nie pomoze.Prosze tylko o troche zrozumienia.Bo ja jestem.Tylko teraz troche mnie mniej niz zwykle.

 

 

 

 

sobota, 19 lutego 2011

Od rana po glowie chodzi.I slucha Znaika z niepokojem w sercu.

 

Znaika wierzy z zle sny i znaki.Dlatego podnosi z podlogi pocztowki,ktore w nocy nie wiedziec czemu spadly i mocniej niz zwykle przykleja teraz do drzwi lodowki.I ciezko oddycha.

Znaika wierzy z zle sny i znaki.Dlatego podnosi z podlogi pocztowki,ktore w nocy nie wiedziec czemu spadly i mocniej niz zwykle przykleja teraz do drzwi lodowki.I ciezko oddycha.

 

 

Rok temu byla wyprawa do Polski i kilka dni w Kazimierzu.

Kiedy mysle o tym teraz...o nas wszystkich...mam mieszane uczucia.Tyle sie zmienilo przez ten rok.A z drugiej strony wszystko pozostalo takie samo.

Ale to troche tak jak z cukierkiem czekoladowym z orzechami.Opakowanie to samo-chociaz troche poprzecierane.Przez zycie. A w srodku duze zmiany -troche sie cukierek zmiazdzyl,troche pokruszyl,troche rozpuscil.Orzechy stwardnialy,zeschly sie,polewa oddzielila.

 

Wciaz ten sam cukierek.

Ale po przejsciach.

 

czwartek, 17 lutego 2011

Kira i Daria zycza wszystkim blogowym kocurom duzo radosci,milosci i samych smakolykow:)

Szczegolne zyczenia dla Homera i malego Czarnucha:)

wtorek, 15 lutego 2011

Znaika miala dzis dobry wieczor:)Przez chwile poczula taki przyplyw energii i poczucia sensu zycia,jakiego juz od dawna nie czula...

Cos jej to przypomnialo.To 'stare',dawne zycie.Tak jakby na chwile wrocilo.I tyle radosci dalo.Ale jednoczesnie...i to przez taka jedna Lakoma...:)zatesknilo mi sie strasznie za jezykiem rosyjskim.I zrozumialam,ze pewien proces zaszedl za daleko-the gradual winnowing... Angielski poczynil wiele szkod,rozpanoszyl sie:)

To byl wyjatkowo pozytywny wieczor...