PustaMiska - akcja charytatywna Psiarnia
Pomagam! -50stron.pl
Kategorie: Wszystkie | Kirosinka | Literatura
RSS
czwartek, 30 września 2010

Impi mial wczoraj urodziny...

Wszystkiego najlepszego raz jeszcze.

Mysle sobie..wiem,ze wszystko bedzie dobrze.

I kiedys zasiadziemy razem na werandzie domu w Bieszczadach.

I usmiechniemy sie wszyscy do siebie.

My i Wy.

I inni.

Jak przystalo na prawdziwa rodzine.

I bedzie wesolo,glosno i zycie nam pokaze swoje najjasniejsze strony.

 

wtorek, 28 września 2010

Czy ktos mi moze racjonalnie wytlumaczyc,skad sie wzial slimak na moim parapecie?Na drugim pietrze?Przeciez nie wszedl przez okno...Siedzial sobie obok fiolka a teraz juz siedzi na fiolku i Kirosia sie nim bardzo interesuje.

piątek, 24 września 2010

Czasem zastanawia mnie,dlaczego ludzie nie wierza w zwykle szczere odruchy serca.Pojecia takie jak: bezinteresownosc, zrozumienie, bez koniecznosci otrzymania czegos w zamian. Dlaczego musimy do wszystkiego dopasowac jakas etykietke,starac sie znalezc wytlumaczenie. Idealistka jestem?Pewnie tak.Ale twardy grunt pod nogami tez umiem czuc.

czwartek, 23 września 2010

Jesien.

Lato sie skonczylo...

Wiele rzeczy juz nie jest takich samych.

Wiecej krakac nie bede:)

 

Edynburg placze dzis deszczem.A ja mam duzo nadziei. Na to, ze bedzie dobrze.Ba,nawet wspaniale. Pod kazda szerokoscia geograficzna.

 

 

 

poniedziałek, 20 września 2010

Jestem .

Trzymam kciuki.

Chce pomoc.

Najlepiej jak potrafie.

Po prostu jestem.

Od tego sa Przyjaciele.

Bo oni istnieja,wiesz?

Mimo wszystko.

piątek, 17 września 2010

Wrocilam z pracy przed chwila...I nie wiem wlasciwie dlaczego ale po raz pierwszy od lat,zrobilam sobie kakao.Symbol dziecinstwa.Z kozuchem na wierzchu.Mala rzecz a cieszy:)

Moze dlatego,ze juz rok minal od kiedy Mariusz wyjechal.A czesto powtarzal ,kiedy wychodzilam z pracy:Zrob sobie kakao,poprzytulaj swojego klakiera i humor sie poprawi.Monia z kolei na smutek proponowala budyn.

Moj 'dowcipny' kolega z pracy ilekroc widzi mnie w humorze,pozostawiajacym wiele do zyczenia,twierdzi,ze to dlatego,ze nie jem miesa.I mieso proponuje...;/Na poprawe nastroju.I co gorsza-on w to wierzy...

 

I jeszcze maly symbol dziecinstwa:)

 

 

 

 

 

czwartek, 16 września 2010

...mecza i pozostawiaja niepokoj na caly dzien.W snach rzeczy niemozliwe staja sie mozliwymi.

W snach wszystko jest az do granic absurdu proste.

Ale nie w wykonaniu.Zazwyczaj nie mozna dogonic kogos lub czegos.Nogi odmawiaja posluszenstwa,nie slychac glosu wolajacego,kazdy ruch jest zbyt ociezaly i spowolniony.

Sny niepokoja swoja powtarzalnoscia i na jawie nie daja odpoczynku myslom.

A ja myslec nie chce.

Nie teraz.

Teraz chce miec spokoj.

 

środa, 15 września 2010

Jesien.

Wiatr.Troche slonca.

Ogromne zmeczenie.

Jest ciezko.Po prostu.

Bardzo ciezko.

niedziela, 12 września 2010

Warszawa.

Na 3 dni.

Za każdym razem tak inna.

Z Ogrodu Saskiego w prezencie od jesieni wybrałam sobie zółty liść klonu...

A we wtorek do domu.

 

 

czwartek, 09 września 2010

To juz 5 lat.

Piec pelnych lat w kraju naszego obecnego zamieszkania.Nie wiem,czy umiem powiedziec ‘moim kraju’.Nigdy nie rozwazam tego w takich kategoriach.Mamy tu rodzine i dom,malego pluszaka,duzo ksiazek i kwiatow w doniczkach (12 az:) ),swoje miejsca i ukochanych ludzi i wiem,ze na chwile obecna jest to moje miejsce na ziemi.

Pozno w nocy i nad ranem miasto pachnie specyficznie.Dla mnie to zawsze byl zapach ,ktory nazywalam mielonka z konserwy:)Przyzwyczailam sie juz do zawodzacego wiatru,ktory wywraca smietniki, do krzyku mew nad ranem. Wszystko to jest moje, juz nie obce.

Piec lat temu bylo. Przez 5 lat tyle sie zmienilo. To byl bardzo intensywny czas,ale przyniosl jedna najwazniejsza rzecz-zahartowal wszystkich.

Nie chce dzis pisac o rzeczach zlych.Dzis bedzie pozytywnie:)Te kilka lat przynioslo ludzi dobrych, waznych, potrafiacych dac poczucie bezpieczenstwa i radosci.Nauczylo wielu rzeczy. Wzmocnilo.

Lubie wracac noca z pracy,czy to na piechote czy samochodem.Lubie o poranku wedrowac do pracy,kiedy wszystko sie budzi,otwieraja sie male sklepiki,ludzie biegaja,spaceruja z psami.Jest tu tyle zakatkow,z ktorymi laczy mnie wiele wspomnien. Lubie piaszczysta plaze na Portobelo, wiejacy wiatr na Arthur’s seat i widok na caly Edinburgh,ktory rozciaga sie z dachu w kinie.Lubie tam czasem schowac sie i obserwowac...Tak samo jak o poranku, zaspana i w oczekiwaniu na kolejna kawe  lubie patrzec na widok po drugiej stronie-ten z jachtem Britannia i woda.

Nigdy nie zapomne tego strachu i uczucia,ze konczy sie caly swiat,pozostawiany za nami. Kiedy wsiadalam do autobusu (ktorym jechalysmy 45 godzin) na Dworcu Zachodnim w Warszawie, nie moglam znalezc paszportu i biletow.Kierowca zazartowal:Mama pewnie pakowala. Mialam lzy w oczach.

Dzisiaj wiem: To byla decyzja najlepsza z mozliwych.Kiedy na bok odloze rozwazania o tesknocie za przyjaciolmi,za Warszawa,za planami ...wiem,ze to byla dobra,bardzo dobra decyzja.

A reszta...reszta jest milczeniem:)

 
1 , 2