PustaMiska - akcja charytatywna Psiarnia
Pomagam! -50stron.pl
Kategorie: Wszystkie | Kirosinka | Literatura
RSS
poniedziałek, 29 września 2008
 
No jak to znalazłam to od razu wiedziałam,że muszę to wkleić tuuu....Co prawda to nie jamnik,ale krowa też jest fajowa:) 
piątek, 26 września 2008
poniedziałek, 22 września 2008

Pluszowe wyszło na spacer...Ta da da dam...Znowu było strachu co nie miara,ale jak zobaczyła swój kocyk,poczuła się pewniej...I potem już na ławeczce leżała,otulona i poznawała otoczenie:))) 

piątek, 19 września 2008

Wzięłam się za siebie i swoje zdrowie.Wczoraj wizyta u lekarza a dziś kuku,które strasznie bolało i na którym fiknęłam koziołka.Nie pamiętam jak to się stało,ale nagle zobaczyłam nad sobą twarz pani pielęgniarki,szczerzącej się ze swoim Are you OK?Co za wstyd i obciach...:/Do tej pory mi jakoś źle i słabo.Ale to norma ostatnio...Teraz tydzień czekania na wyniki.Jeśli się nie odezwą to mogę odebrać je sama kiedykolwiek,ale jeśli jest coś nie tak,to zadzwonią i poproszą o umówienie się na wizytę u lekarza.Mam nadzieję,że nie zadzwonią jednak...i że nie mam żadnej anemii,problemów z tarczycą czy, nie daj Boże, cukrzycy:/

 

czwartek, 18 września 2008

Dwa ostatnie dni upłynęły nam pod znakiem wycieczek i wypoczynku:)Wczoraj wypuściłyśmy się na zachodnie wybrzeże Szkocji,do miasteczka Largs.Pięknie..Pogoda dopisała.Largs ma przepiękny bulwar do spacerowania.I skorzystałyśmy.Odwiedziłysmy Vikingar,takie małe niby muzeum,gdzie byłyśmy jedynymi turystkami,więc pani miała do oprowadzenia 3 osoby.Ale było świetnie i bardzo kameralnie,chociaż na początku dziwnie:)Dowiedziałyśmy się,jak żyli Wikingowie,jak mieszkali,wojowali.Widziałyśmy małą izdebkę,gdzie wszystko wyglądało tak jak u Wikingów(wierzę pani owej na słowo).Potem byl film,który zabrał nas w podróż w czasie.A później obfotografowałyśmy miasto i pojechałysmy do domu.

Po drodze było kino i The boy in the striped pyjamas... O takich filmach trudno powiedzieć cokolwiek,bo nic nie jest w stanie oddać tego,co się czuje,kiedy  się je ogląda...

"The Boy In The Striped Pyjamas" ("Chłopiec w pasiastej piżamie").Ekranizacja powieści Johna Boyne'a.

Bohaterem książki jest chłopiec o imieniu Bruno, który mieszka z rodzicami w Berlinie. Jest rok 1942. Kiedy pewnego dnia Bruno wraca ze szkoły, okazuje się, że ojciec dostał awans i rodzina musi się przeprowadzić. Szybko pakują swoje rzeczy i po długiej drodze docierają na miejsce. Nowy dom znajduje się w osobliwym otoczeniu - rząd baraków otoczonych wysokim ogrodzeniem, w oddali ludzie mówiący obcym językiem. Bruno postanawia odnaleźć kogoś, z kim mógłby się bawić. Wkrótce spotyka chłopca, który trafił tu w zupełnie inny sposób...

A dzisiaj były zakupy i rozmowa z moją siostrą o zyciu...Czasem się przy niej czuję taka stara...I kiedy jeszcze wygłaszam swoje monologi i dodaję"Bo Ty nic nie wiesz o życiu jeszcze",to się pod nosem uśmiecham,bo przypominam sobie,jak na mnie swego czasu działały takie komentarze;)

 

wtorek, 16 września 2008

Postanowiłam się zapoznać z twórczością Doris Lessing,brytyjskiej pisarki,która w 2007 roku otrzymała Literacką  Nagrodę Nobla.

Zaczęłam od powieści Lato przed zmierzchem.Na pewno sięgnę również po inne książki Lessing...

 

 

Kate Brown to kobieta po czterdziestce, żona i matka czworga dorosłych już dzieci, dla których gotowa była do największych poświęceń. Niespodziewanie dla siebie samej podejmuje pracę jako tłumaczka konferencyjna. Ma szansę sprawdzić swoje zdolności organizacyjne na polu zawodowym, podróżuje po świecie, odnajduje się w całkowicie odmiennej rzeczywistości. Czy w takim razie Kate może mówić o pełnej satysfakcji?Czy kobieta-matka potrafi przemienić się w kobietę kochankę?Czy kobieta,która wychowała czworo dzieci potrafi jeszcze żyć własnym życiem?Czy kobieta po czterdziestce ma w sobie dość odwagi,by zdrapać pieczołowicie pielęgnowaną maskę?

Na początku książki pada zdanie:Jesteśmy tym,czego się nauczymy.To często wymaga długiego i trudnego czasu. Historia Kate to bardzo dobrze zaprezentowany portret psychologiczny kobiety w średnim wieku.Manifest własnego ja.Bohaterka ma dla siebie całe lato,by uświadomić sobie jak wygląda jej zycie i jaką rolę w nim pełni ona sama.Ma teraz wiedzę o sobie-bezcenną ale i bolesną.Ma duzo wolnego czasu,który jest jak coś obcego.Wspomina,analizuje,złości się,płacze,cierpi.I zaczyna być wreszcie szczera z samą sobą.

Bardzo trudna książka... 

poniedziałek, 15 września 2008
 
 
 
Ubaw mieliśmy z tego absolutny:)))) 
niedziela, 14 września 2008

Kolejna jesień i kolejny dół.Wszystko nie tak,wszędzie i dokoła.Jestem strasznie zmęczona.Nie mogę spać,budzę się co chwilę,bo wydaje mi się,że zaspałam do pracy.Czekam na wolne a kiedy już jest ten dzień wolny od rana myślę,że zaraz się skończy a ja nie zdążę nic zrobić.Nie potrafię się zrelaksować,nie umiem odpocząć.To jest mój największy problem.Wciąż myślę o kolejnych rzeczach do zrobienia...Głowa boli dzień w dzień,trudno oddychać,wciąż czuję bół w klatce piersiowej!!Żyję od euforii,po płacz aż do agresji i wrzasku!Czuję,że w każdej dziedzinie życia znalazłam się u progu czegoś i wiem,że już niedługo i wszystko się wyjaśni,że jeszcze trochę...Ale ja już mam coraz mniej siły,żeby czekać!

Czasem chciałabym móc znaleźć się gdzieś w leśnej głuszy czy na bezludnej wyspie.Zasnąć,śnić długo,uśmiechać się,cieszyć ciszą,swobodą,odpocząć...Żeby nie było słow MUSZĘ,POWINNAM,TRZEBA,WYPADA.Chcę się niczym nie martwić...Ale wiem,że to nierealne...Bo wtedy myślałabym o tym co w domu,o najmniejszych rzeczach:czy kot nakarmiony,czy posprzątane,kwiaty podlane,czy wszystko funkcjonuje beze mnie...O tym co trzeba zrobić,jak zrobić i że nikt tego nie zrobi tak jak ja!

Bliskie mi osoby cierpią a ja nie potrafię pomóc,nie umiem!Choć bardzo chciałabym!Co jest nie tak z tym rokiem!!!!!????Wszystko pod górkę,wszędzie pełno łez!!!!Gdzie coś pozytywnego?Wyczerpały się zapasy radości??? 

Paranoja! Na początek poprosiłam o tydzień urlopu.Muszę się ogarnąć i spędzić trochę czasu z siostrą!

wtorek, 09 września 2008

3 lata temu o tej porze obudziłyśmy się w nowym kraju,w nowej rzeczywistości i pamiętam,że padał wtedy deszcz...A my wszystkie byłysmy przerażone ale i pełne nadziei i planów,które potem zycie zweryfikowało.Pokazało po prostu,że od zamysłu do realizacji droga daaaaaleka....

3 lata.Dla jednych mało,dla drugich dużo.Dla mnie osobiście zleciało szybko ale i bardzo intensywnie. Życie tutaj bardzo nas wszystkich zmieniło.Dało potężnego kopa,dało dużo radości-takiej codziennej,zwyczajnej ale dało tez dużo cierpienia,walki o przetrwanie i zachowanie tego,co najcenniejsze.Zagubienie wszelakiego rodzju i wynikające z wielu rzeczy.Przewartościowanie wartości.Wydoroślałyśmy.Nic nie jest już takie samo.Niektóre rzeczy nie przetrwały próby czasu.Czasem nawet cele,dla których tu się znaleźliśmy nie istnieją już...Może tak właśnie miało być.Życie i tak zawsze pisze swój własny scenariusz...

Dużo ludzi,którzy przewinęli się przez nasze zycie.Czasem błogosławieństwo a czasem wręcz przekleństwo.Tak jak to przeklęte miejsce kilka ulic dalej,międzynarodowy piekielny kocioł,gdzie wszystko się wszystkim pokomplikowało!

Syndrom zerwania się z łańcucha.Tu dopiero dostrzegłam jak losy wszystkich ludzi na tej planecie są ze sobą ściśle powiązane.Niektórych ludzi musimy poznać.Bo są nam pisani.Cel jest różny-przynoszą wiele dobrego ale i wiele złego..Gdzieś z jednego końca świata w drugi wyrusza mały meteoryt w postaci człowieka i mknie w konkretnym celu...Ale ludzie poznani tutaj są w naszym życiu zawsze tylko na trochę...Bo większośc jest tutaj przejazdem...I nadchodzi pora,że wracają do domu...A ja zawsze jestem tą osobą,która zostaje..I to boli bardzo..Bo nie znoszę mowić Do widzenia...Obojętnie w jakim języku..

Po co to wszystko?Kiedyś w końcu to zrozumiem..Mam nadzieję,że wszyscy zrozumiemy...

Dzisiaj,kiedy patrzę na ulice,na domy,na tę najbliższą okolicę nie potrafię sobie wyobrazić,że kiedyś to było nieznane...Z każdym dniem czuję coraz bardziej,że tu jest mój nowy dom,że tutaj będę żyć,tu tworzyć swoją małą historię.I dobrze mi z tym.Najbardziej tylko nie znoszę,kiedy ktoś mi mówi,że się będzie zbierał...

 

                                                   <<<<<<<<<>>>>>>>>>

Dziś siostra przybywa...Na 3 tygodnie.Aby rozjaśnić naszą szkocką pochmurną jesień.Książki przyjadą,wałówka polska i ukraińska:),i dużo zdjęć z prowincji:))) 

piątek, 05 września 2008

Kobiety z rodziny Waverley z pozoru niczym nie różnią się od innych kobiet z miasteczka. Ale od pokoleń obdarzone są magicznymi talentami. Dania i wypieki przygotowywane przez Claire mają niezwykłe właściwości, a w przydomowym ogrodzie rośnie czarodziejska jabłoń, która ma wpływ na ludzi....

Magiczna historia.O sile miłości,o więzach krwi,o odzyskanych marzeniach,małych cudach,czarach i tajemnicach.Leciutka,przyjemna historia  w sam raz na jesienny wieczór.Z herbatą i w ciepłych skarpetkach:)I aż się chcę wypróbować tych wszystkich przepisów...

 
1 , 2