PustaMiska - akcja charytatywna Psiarnia
Pomagam! -50stron.pl
Kategorie: Wszystkie | Kirosinka | Literatura
RSS
wtorek, 31 sierpnia 2010

Mamy czasem w pracy dyskusje z cyklu "Ot ,tak sobie"...;)


Tym razem było o oczach.Po 5 latach bycia razem i weselu za kilka miesięcy, kolega z pracy zaczął się zastanwaić,jaki kolor oczu ma jego narzeczona.Doszedł do wniosku,że nie wie.Nie umiał na to pytanie odpowiedzieć.I ogólnie poczuł się podle;)


Do takich wniosków jednak  doszło więcej osób.Później wywiązała się dyskusja na temat tego,dlaczego tak się dzieje,że bardzo rzadko pamietamy kolor oczu ludzi nam bliskich-przyjaciół,znajomych,ludzi z którymi pracujemy,spotykamy się na codzień.

I rzeczywiście tak jest.Ja osobiście na palcach jednej ręki mogłabym policzyć osobników,których kolor oczu pamiętam;/ Nie wiem od czego to zalezy,ale tak już jest.

Może to jest coś w mózgu?Jakaś anomalia?Bo nikt mi nie wmówi,że chodzi o to czy komuś patrzymy w oczy czy nie...!!!

niedziela, 29 sierpnia 2010


Nałogi...

Co jest Twoim największym nałogiem,natręctwem,wadą?

1.Internet-Facebook-blogi i blogi książkowe-fora wszelakie-merlin.pl

2.kupowanie książek,mimo że obiecuję sobie przerwę na jakiś czas i postanawiam,że od dzisiaj odwiedzam bibliotekę albo czytam to,co zalega od lat na półkach.

3.kawa-czasem wypijam ją w takich ilościach,że sama się dziwię,że wciąż żyję...

4.wieczny,niczym niewytłumaczalny strach o Kirę,budzę się w nocy i zastanawiam gdzie ona jest i czy wciąż żyje...(to już jest natręctwo!wiem!)

5.kiedy wychodzę z domu,1000 razy sprawdzam czy na pewno zamknęłam drzwi.kiedy już się upewnię,wracam sprawdzić czy wyłączyłam żelazko i prostownicę.raz wysiadłam nawet z autobusu i wróciłam do domu...

6. otwieram lodówkę,stoję i patrzę....-tak wiem Impi...lodówka to nie telewizor;)

7.kiedy jem potrawę,która jest jakkolwiek zawinięta (jak wrap albo panini),zawsze muszę ją  "rozbebeszyć" i zobaczyć,co jest w środku.

8.kiedy się denerwuję albo wstydzę,bawię się swoimi palcami albo włosami:)

9.mam napady sprzątania.czasem nawet w nocy...

 

To takie największe "psychiczne"problemy.

A teraz o odpowiedź proszę Impiego , Fantę , Anię , Muu

:)))

Program o grupie myśliwych z Ohio...Ojciec i jego,mniej więcej powiedziałabym,8-letnia córka.Mała uśmiechnięta dziewczynka z blond warkoczykami.Dumny tatuś skrywa się z córką w zasadzce.Obserwują dwa małe dziki,bawiące się przy jeziorze.Ogólna ekscytacja i szepty.Ojciec podaje dziecku strzelbę,głaszcze po głowie i zachęca.Dziewczynka strzela.Well done! Oklaski i duma.

Na jakim świecie my żyjemy???

sobota, 28 sierpnia 2010

Summer moved on.

A Ritula jest starsza.

A za rok będzie tylko lepiej.

Zobaczysz...

Będzie wspaniale.

Żadnych murów i bezsilności.

Będzie tak,jak być powinno.

A ja wiem,jak byc powinno.

Promise!:)

czwartek, 26 sierpnia 2010

 

Kolejny rok,kolejne urodziny.Te są szczególne..bo ostatnie z cyfra 2 z przodu.W pracy jestem jedną ze starszych osób.Nie,nie czuję się staro:)Ale wiem,że jestem starsza.Nie najstarsza.Jest jeszcze 3 osoby starsze ode mnie.A jest nas wszystkich koło 60,więc ...;)Dziś zaniosłam do pracy duzy tort (naprawde był wielki,znowu widac było wielkie pudełko i małego człowieka;) ).Było miło.Naprawde ciepło i jakoś tak powiedziałabym nawet,rodzinnie:)


Jutro wyjście do pubu.Z najbliższym gronem i  ludźmi z pracy.Pierwsze takie huczniejsze od kiedy pamiętam.Do tej pory było w kameralnym gronie,zawsze w domu.

Zdmuchnę świeczki na urodzinowym torcie i pomyślę życzenie.To najważniejsze teraz,dotyczące bliskiej mi osoby.Spełni się-tego jestem pewna!A życzenie z zeszłego roku...kto wie?;)

 

Update

 

A to znalazłam po zerwaniu kartki w kalendarzu:))

wtorek, 24 sierpnia 2010

Nocą problemy sie wyolbrzymiają.I wydają się nie mieć rozwiązania.Nocą człowiek czuję,że jest sam.Potrzebuje słów.Takich,które sprawią,że będzie lżej.I mniej "strasznie".


Może to rzeczywiscie naturalna kolej rzeczy a może trzeba przeczekać.Tak czy inaczej dziękuję.

:)

poniedziałek, 23 sierpnia 2010

Marzy mi się duży dom na wsi.Z wielką werandą.Z wielkim stołem na werandzie.Z ogrodem wokół domu.Zapach kawy i dopiero co wyjętego z pieca chleba o poranku.Zapach maciejki o zmierzchu.Marzy mi się widok z okna na wielką łąkę,pełną rumianków.A z drugiego okna na mały las.Marzy mi sie ogródek z ziołami i warzywami.
Latem będę biegać z psem po łące,jesienią zbierać grzyby i robić przetwory na zimę a zimą przy filiżance herbaty i książce przyglądać się wzorom,jakie mróz wymalował na szybach.

Tak marzę od czasu do czasu.Wiem,że nigdy nie spełnią się te marzenia.

Aha-właśnie chleb się piecze.To chyba ten zapach tak nastraja.

sobota, 21 sierpnia 2010

Scenka w pracy.

Występują: Kasjer John, podczas liczenia jego kasy wieczorem. Ja i Michael.

Postanowiłam nawiązać miłą konwersację. Pytam Johna, jak mu minął dzień (no jak mógł minąć skoro w pracy…)  a następnie zapytałam dlaczego jego współlokator, który zresztą również u nas pracuje ,po 5 latach ściął swoje dłuuugie włosy. John na to, że zerwał z dziewczyną i postanowił zacząć nowe życie a te włosy to taki symbol. Pytam więc czy ogólnie bardzo przeżywa rozstanie, na co John, że nie i nagle widzę w jego oczach błysk..i John zaczyna opowiadać, że ów kolega następnego wieczora po rozstaniu poszedł do pubu a następnie spędził noc z nowopoznaną kobietą (oczywiście John nie był tak subtelny w słowach).I tu następuje gwóźdź programu, bo John z niezwykłym ożywieniem ale jednocześnie zszokowany zakomunikował nam, że to była-cytuję- a 30 year old woman. Po czym popatrzył na mnie i powtórzył : Can you imagine, Gosia...a 30 year old woman? Gdzie tam girl.... WOMAN! ze szczególnym naciskiem i przewróceniem oczu...

 

Minę miałam nietęgą. Nie powiem. Dobrze, że siedziałam tyłem do niego,manipulując przy klawiaturze. Michael liczył pieniądze i  krztusił się  ze śmiechu, spozierając na mnie ,bo on zna moje "teorie” i  problemy .Kiedy tylko za małym Johnem zamknęły się drzwi, Michael pospieszył z pocieszeniami;)i  stwierdził, że to dlatego, że John ma dopiero 18 lat i inne bla bla bla. Potem śmialiśmy sie oczywiście  ale taka refleksja pozostała: jeszcze co prawda mam rok do 30.ale chyba już jednak dziewczyną nie jestem;)

środa, 18 sierpnia 2010

Na busoli 00:05 a pomyślałam sobie,że mam ochotę na słonecznika..I po raz pierwszy mnie olśniło,że w tym kraju takowego nie znajdę.A szkoda.To taki zew dzieciństwa się we mnie odezwał:poskubać słonecznik:)

 

niedziela, 15 sierpnia 2010

Pisałam tu i tu o mojej kuzynce Karolinie, którą 2 lata temu znalazłam zna facebooku. Od tamtego czasu mamy raczej regularny kontakt. W międzyczasie zmarł Dziadek .Nie zdążyłam go odwiedzić, choć byłam tak blisko…jakieś 4 godziny jazdy samochodem. Po tylu latach byłam tuż o krok i nie zdążyłam. To po raz kolejny udowadnia, że pewnych spraw nie wolno odkładać na później…Nie byłam również na pogrzebie, bo ta wiadomość dotarła do mnie podczas pobytu  w Polsce. Teraz do odwiedzenia pozostał tylko grób…

Karolina dostała stypendium na uniwersytecie w Gdańsku i wyjazd na szkołę letnią. Cały zeszły rok spędziła nad polskim morzem i podróżując po Polsce. Teraz też jest w Polsce i ma zamiar odwiedzić moich rodziców.

Z każdego miejsca dostawałam i wciąż dostaję pocztówkę. Wszystko pisane coraz lepszym polskim, wszystko pełne radości, zachwytu, szczęścia. We wszystkim przewija się czerpanie z Polski pełnymi garściami, kina, teatry, muzea.  Na zdjęciach wędruje ze swoich rowerem po ulicach Gdańska, zawsze uśmiechnięta:)Zrealizowała swoje marzenia. Zwiedziła, podejrzewam,  więcej miejsc w Polsce niż ja. Odwiedziła bliższą i dalszą rodzinę ze strony rodziców i dziadków.

Jej listy i wiadomości są zawsze pełne zachwytu nad Polską. Chciałaby tam mieszkać. Nie chce wracać. Nie wie co dalej robić ze swoim życiem.

Dostałam od niej niedawno długi list. Ze szczegółami i opowieściami jak piękna jest Polska, ta o której opowiadał jej Dziadek. Gotowanie, lepienie pierogów, pieczenie polskich ciast, placki ziemniaczane, wycieczka na Mazury , toruńskie pierniki, polskie ogniska i kuligi, coraz więcej nowych polskich słów-takich od których jak sama pisze, pewnie Dziadek przewraca się w grobie…;)

Taka mi się nasuwa refleksja, którą Karolina sama ubrała w słowa w liście:

To śmiesznie, że jakoś tak zmieniamy miejsce-Ty przeprowadziłaś się do UK a ja ciągle chcę do Polski ,marzę ,że jeden  dzień tu zamieszkam znowu

Śmiesznie....

 
1 , 2