PustaMiska - akcja charytatywna Psiarnia
Pomagam! -50stron.pl
Kategorie: Wszystkie | Kirosinka | Literatura
RSS
sobota, 30 maja 2009

Mamy TV-polskie i rosyjskie kanały Cyfry +.Wciąż nie mogę w to uwierzyc.Mała rzecz a cieszy:)I to cieszy bardzo.Siedzę i patrzę i wciąż uwierzyc nie mogę:)Oglądam rosyjskie wiadomości.Za szeroko otwartym oknem wciąż upał,wdziera się śmiech dzieci,muzyka z bloku naprzeciw.Prawie jak kilka lat temu w Warszawie...Prawie robi jednak różnicę...

czwartek, 21 maja 2009

Dzis odkrylam przyczyne smrodku w okolicach miedzy oknem a kanapa!Od jakiegos czasu dopadal mnie zapach zgnlizny.Nie bylo to przyjemne,zwlaszcza kiedy sie czlowiek relaksuje z ksiazka czy przed TV.

Sprawdzalam kwiatki,spodki doniczkowe,kanape obwachiwalam,posadzajac Kircie o nietrzymanie moczu;)szorowalam,odkurzalam,uciekalam sie do Domestosa.Nic...

I dzis odkrylam zrodlo wstretnego zapaszku!!!Jajko wielkanocne...!!!Pisanka,czerwona i zupelnie niezapachowa!!Zatoczona przez Kironie w najciemniejszy kat i jak wiekszosc jej zabawek,zapomniana!!

 

 

środa, 20 maja 2009

 

Dziewczyna z zapałkami zachwyca.Mnie zachwyciła.Niesie w sobie duży ładunek smutku,frustracji,niespełnionych marzeń,zmarnowanych szans,samotnego życia posród ludzi.Czyta się ją powoli,delektując się każdym słowem,delektując się jego celnością,trafnością,prawdą,która nie raz zaboli.

Książka,którą czytałam usiana jest pomarańczowymi karteczkami,które przyklejałam dosłownie co kilka stron.Moje ulubione,najbardziej bolesne,te które zostaną na zawsze w moich myślach:

Nasze kariery...Może to my sami się ich boimy i szukamy pretekstu,by je ominąc? W żelaznych butach,z miną oszukanego przez los,cierpiącego, rozczarowanego ktosia,brniemy przez zycie,dołem,a "kariera" gdzieś w górze,zwierciadło,niedosiężne,które odbija wciąż twarze innych,szczęśliwszych ludzi.

Śmierc.A może przechodzimy przez nią,jak księżyc przez chmury?Chwila ciemności i grozy-po czym światło powraca i czujemy ulgę,wszystko jest jak przedtem,tak samo jak było...

Kiedyś był stelaż i całośc nazywała się tapczanem,ale to były dawne czasy wyniosłych nocy,gdy po miłości leżeliśmy przytuleni i snuliśmy plany na przyszłośc.Teraz  jest już po przyszłości.

Ale od złych słów,które się usłyszało,nie można się uratowac,choc tak bardzo  by się chciało.

Potrzebuję adresata,aby byc.Bo naprawdę mocno byc-można tylko wobec kogoś.(...)To inni nadają nam kształt.To dla innych trzymamy formę.Dlatego samotnośc bywa tak zabójcza.Dlatego ludzie trwają w złych związkach tak długo,jak się da,aż z nich samo nie oblezie to obce ciało,partnera,który jest może najgorszy z możliwych,ale jest.Bo jak to tak,odejśc do NIKOGO?Rozpadu się boimy,dezintegracji osobowości,bezimienności.

Uciekam od każdej samoświadomej chwili.Oduczyłam się myslec,bo to męczy.Umiem tylko ewentualnie-pomyślec.Pomyślenie ma charakter momentalny i dotyczy zwykle konkretnej rzeczy.

 

I polubiłam tę książkę w głównej mierze  za piękno języka.

 

Anna Janko,Dziewczyna z zapałkami,Wydawnictwo Nowy Świat,Warszawa 2007,

str.137,165,188,216,235,262

niedziela, 17 maja 2009
środa, 13 maja 2009
Życie nie daje wiele…Czasem tylko  daje wybór. A czasem kopie w dupę i każe  iść do przodu. I nikt nie pyta czy chcemy, czy tędy, czy teraz. Czasem się śmieje, szydzi, od czasu do czasu sypnie garść optymizmu, nadziei.  A za chwilę znowu powieje od niego wiatrem wspomnień ,niespełnionych marzeń i zaprzepaszczonych szans i wiemy już, że  ile warte są plany.
Nie będziesz mieć w życiu tego czego chcesz ale tylko to, co ono ci przyniesie. Ono wybierze samo i często na złość. Na przekór. Niech będzie ci źle i boleśnie. Przykro i upokarzająco.
Możesz walczyć, możesz uciec, pobiec w drugą stronę. Odbiec daleko, ale ono też tam jest. Inne, ale wciąż z tobą, wciąż twoje. Odczeka. Popatrzy. Poraduje nami oczy po swojemu. Po fałszywemu. Da iluzję zwycięstwa. A potem któregoś poranka, albo wieczora da ci po oczach kadrem z tamtej ulicy, przejedzie tuż przed nosem zdjęciem, wyśle słowika, który zaśpiewa jak tamten kiedyś. Otworzysz okno i wpuścisz zapach tramwaju, włączysz radio i usłyszysz wasza piosenkę a widok bagietki w supermarkecie zawsze ściśnie ci serce.
Czy po drugiej stronie jest łatwiej, prościej bo choć aktorów ubyło, sceneria wciąż taka sama? Nie wiem. Ty wiesz. Wy  wiecie. Wy wiecie co było dalej, kiedy któregoś ranka nasza historia zaczęła się pisać tu. Kiedy tramwaj wyruszył z zajezdni o barbarzyńsko wczesnej porze i nam nie dane już było go usłyszeć. Wy  wiecie co było dalej tam, gdzie nas już nie było.My nigdy się już tego nie dowiemy…
 I od teraz  już na zawsze najpiękniejsze dni naszego życia będą się toczyły na lotniskach i na dworcach, będą upływały pod znakiem takich słów jak lądowanie, opóźnienie, przyjazd. Będziemy wypatrywać  w bramce, nerwowo skubiąc łodyżki kwiatów, zaglądać w okna podjeżdżającego pociągu, nasłuchiwać  nazw miast, które dla nas już na zawsze będą znaczyły więcej, niż tylko kilka liter, wyświetlonych na tablicy..A kilka dni później znowu w tej samej mniej więcej scenerii będziemy połykać łzy i wracać każdy na swoją ulicę, do swoich czerwonych, czarnych czy beżowych drzwi ,pic ze swoich  kubków  i ścielić swoje łóżka. Żyć zwyczajnie, a jednak inaczej, bo z czasem przed i  po.  I dalej od nowa: Od nieśmiałych słów  następnym razem , poprzez radosne jeszcze tylko aż do cichutkiego jesteś, wyszeptanego  w czyjeś włosy lub ramię.
wtorek, 05 maja 2009

Cicho.Pusto.A jeszcze wczoraj brzmieliście tu.Cała piątka...Od rana do późnego wieczora,z procentami;),żartami,śmiechem,a kilka dni temu z największym wzruszeniem i łzami:)Dziś samolot zabrał Was do Warszawy-naszego wspólnego miasta...

Znowu mieliśmy swoje kilka dni,tym razem bardziej wyjątkowe niż zwykle...One znowu staną się naszym skarbem,tymi wspomnieniami najpiękniejszymi,które będziemy przechowywac przez lata.

Dziękujemy.Udało się.Tylko i wyłącznie dzięki Wam,waszej miłości,pomocy,wsparciu,dobremu słowu i pewności,że jest ktoś,kto loves and cares...I kto zawsze stanie po naszej stronie:)