PustaMiska - akcja charytatywna Psiarnia
Pomagam! -50stron.pl
Kategorie: Wszystkie | Kirosinka | Literatura
RSS
czwartek, 29 maja 2008

Bilety zabookowane-14-26 lipca.Znowu nadciąga pora odpoczynku i "wywakacjowywania się".Tym razem jedziemy na Ukraine,do Kijowa konkretnie.To już był nasz plan od kilu lat,ostatnio byłyśmy w Kijowie w 2003.Trochę czasu upłynęło.

Szczerze mówiąc mam mieszane uczucia.Z jednej strony bardzo sie cieszę.Jedziemy na Wschód,poodychać tamtejszym powietrzem,odpocząć od Zachodu;).Zwiedzanie,spotkania z ludziskami,których poznałam ostatnim razem,wyjścia do teatru,obkupienie sie w Russian knigi,muzyke,dvd ale z drugiej strony tak bardzo chcialabym polezeć gdzieś nad basenem,powygrzewać się i nie martwić się o nic.

Tak czy inaczej to już całkiem niedługo.No i Polska również,bo najpierw do Polski zawitamy:))) 

 

 

                                           <<<<<<<<<>>>>>>>>>>>

Znowu mam polską czcionkę:)))Komp naprawiony. 

wtorek, 27 maja 2008

 Zadanie na przyszle dni i tygodnie...

Byc przyjacielem.Byc posrodku.Starac sie zrozumiec.Nie osadzac.Nie opowiadac sie po zadnej ze stron.Starac sie zyc dalej choc czegos,kogos juz nie ma.Wyciagnac z tego lekcje dla siebie.Najlepsza z mozliwych. Przyzwyczaic sie do nowej sytuacji,do nowych okolicznosci.Do nowych osob.Na tyle,by moc je zaakceptowac.

Uczyc sie byc prawdziwym przyjacielem- cierpliwie,krok po kroku,niezaleznie od okolicznosci i wydarzen.Pamietac,ze jestesmy nadal wszyscy razem,tyle ze inaczej,ale wciaz tak samo blisko siebie.

niedziela, 25 maja 2008

Niedziela

-przeprowadzkowo

-walizkowo 

-lzawo

-nerwowo

Za oknem slonecznie.Wiosennie.Co bedzie dalej czas pokaze.I zycie,ktore ma juz swoj scenariusz.

Kira biega, szukajac cioci,ktora pozwalala jej byc soba:)A ciocia po raz kolejny zaczyna nowe zycie,jak sama mowi- zycie wiecznego tulacza.Na szczescie tylko jakies 200 m od nas.

sobota, 24 maja 2008

Zasiadlam do Eurowizji.Tak samo jak rok temu.Zobaczymy co bedzie...

Zeszloroczna piosenka,na ktora glosowalam zreszta:)

 

 
 
 
UPDATE
 
No i wygrala Rosja,z czego generalnie sie ciesze,aczkolwiek Dimy Bilana nie zaliczam do moich ulubionych piosenkarzy  i nie wywiera on na mnie zadnego wrazenia...Ja na nim pewnie tez nie;)ale o muzyke mi teraz idzie.
 
A ogolnie bardzo podobala mi sie Serbia i piraci z Lotwy:) 

Jestes wielki Hasbi:)I wszystko co najlepsze czeka na Ciebie.Jeszcze troche...

Uwielbiam Twoj glos :)

 

piątek, 23 maja 2008

Piekna wiosna dookola,wszystko sie do zycia budzi a ja...podupadam.Na zdrowiu.Wczoraj fiknelam sobie koziolka w pracy.Nie mam pojecia co sie stalo,zakrecilo mi sie w glowie,potem poczulam,jakby ktos mnie zdzielil czyms ciezkim przez glowe,pozniej szum w uszach a pozniej juz czulam sie jak ostatni kretyn.Poszlam do domu wczesniej,czujac na sobie wspolczujace spojrzenia.Wystraszylam sie.Nie wiem co to bylo.Moze wiosna,moze zmeczenie,moze odreagowuje megastresa sprzed kilku tygodni.A moze jakas ciezka choroba(to mi do glowy przychodzi najczesciej!).Tak czy inaczej nie czuje sie dzis lepiej.Caly czas kreci mi sie w glowie i brakuje powietrza.Czasem czuje sie jak ryba wyrzucona na brzeg.

                                                <<<<<<<<<<<>>>>>>>>>>>>>

I jeszcze motto na dzis(wlasciwie na kazdy dzien) wypowiedziane przez Anie.Kira drapie w drzwi lodowki,jak zawsze kiedy chce cos wyludzic,ja ogarniam kuchnie,Ania "przy garach".

Ja:Kira,odwal sie od lodowki!!Nic nie wskorasz tym drapaniem!

Ania:Nie krzycz na nia.Pozwol jej byc soba. 

:)oj Aniu Aniu... 

czwartek, 22 maja 2008

Edi w ostatnich dniach zachwyca piekna pogoda.Wszedzie czuc wiosne.Wczorajszy dzien uplynal nam na lonie przyrody glownie.W duzym parku,gdzie byla tez rzeczka,wszystko kwitlo i pachnialo.Najbardziej skoszona trawa.I mnie dziecku wiejskiemu przypomnialy sie lata spedzone blisko natury:)Kironek niestety nalezy do rasy dzikusowej,bo spacery spedza u K.na rekach,jako ze chodzenie w wersji zakulbaczonej w ogole jej nie odpowiada:/Kladzie sie na ziemi i probuje sie rozkulbaczyc...tudziez pomiaukuje przerazliwie.

Wieczorem zas otworzyl sie dla mnie nieznany mi dotad swiat samochodu.Na malym parkingu przy lesie K.przemogla sie i pozwolila mi zasiasc za kierownica.Kiedy moj pierwszy szok minal zaczela sie "tresura":) Nie bylo chyba az tak zle,bo nadal zyjemy,samochod dziala(chyba?!) a ja rozwazam zrobienie prawa jazdy next year.

Na zakonczenia dnia kino i Indiana Jones and the Kingdom of the Crystal Skull.Polecam:)

środa, 21 maja 2008

Siedze i siedze.I mysle.Wszedzie mysle.W pracy.W domu.I nic wymyslec nie moge.Od jakiegos czasu staram sie.Pracuje nad soba.Oduczam sie najparszywszych cech swojego charakteru.Staram sie kochac wszystkich ludzi,nie tworzyc sobie obrazu wroga w glowie!Oduczyc sie zlosci wrodzonej,antypatii do wszystkiego,bycia na nie!Bycia wiecznym narzekaczem!Ale jak to zrobic,skoro te wszystkie parszywosci  byly ze mna prawie 27 lat???To nie takie proste!!K.mi powiedziala ostatnio (+dodala,ze nie powinna pewnie tego mowic,bo czar prysnie),ze sie zmienilam,wyciszylam,"wydobrzalam".I ze myslami jestem w domu w koncu.

Pewnie,ze jestem!Bo szczesliwa w koncu jestem.Bo tak jak jest,jest dobrze,najlepiej jak mogloby byc!Bo zrozumialam wiele rzeczy,bo mi wstyd za wiele rzeczy,bo teraz widze,ze zycie ma swoj plan."Zycie ma dla nas plan".O ironio!Tu TO wlasnie cytuje ale teraz to rozumiem.Mam nadzieje,ze nie tylko ja!Doskonale i widze wyraznie.Bo ono ma i mialo zawsze ten plan.Zeby mi pokazac co jest najwazniejsze!I wiem,ze wszystko jest tak jak powinno byc.I wszystko sie po cos dzieje.Ze wszystkimi.A ja tylko oczy otwieram ze zdumienia i usmiech sie pojawia.Zrozumienia prawdy zyciowej usmiech jest to:)

Pojawilo mi sie pytanie?Co dalej?Co ja chce dalej robic?I co powinnam?Mialam pomysl,zeby pojsc na studia.Pomysl jest grejt,zwlaszcza,ze to by byly studia jezykowe again ale czasem budzi sie we mnie przyglup w postaci lenia i mowi mi,ze to bez sensu.Studia juz dziewczyno skonczylas! (i to nie jest zupelnie z serii jak K.lubi sie nabijac:Nie kupuj juz ksiazek,bo juz mamy;) )I nie wiem tez,musze to zbadac,dlaczego ja chce pojsc na studia?Czy to prawdziwa potrzeba wiedzy,czy tez fakt,ze nie wiem co ze soba zrobic??Albo,ze to bedzie ladnie wygladac,ze ja znowu studiuje.

Poza tym czy mi wystarczy sil na kolejne 5 lat ciezkiej pracy??Studiow i pracy normalnej na caly etat?To juz nie bedzie Warszawa,akademik,zycie "sponsorowane"!Czy mi wystarczy samodyscypliny?No wlasnie.Napisalam to slowo i ono nawet dziwnie sie czyta.A ja nigdy zorganizowana nie bylam.I latwo sie zniechecam i poddaje.Ja nie jestem Monia.Ona ma wiecej sily woli ode mnie.Ona sobie wyznaczy cel i dazy do niego.I ona wierzy.Ja wiare trace.I sily.I motywacje.Ale dzieki temu wystarczy Jej pare slow i wszystko wraca wydaje sie sensowniejsze,"usensowione":)

W pracy poczekam co dalej.Jeszcze troche poczekam.Zaczelam prace lubic,zaczelam widziec w niej sens.Dostrzegac ludzi,ktorzy mnie szanuja i na mnie licza.Czuc satysfakcje z wypelnianych przeze mnie obowiazkow.Zycie pokazalo po raz koleny,ze jest pelne niespodzianek.I ze ma dla mnie cos innego,niz to czego sie spodziewalam,co chcialabym robic.

Podsumowujac.Jestem szczesliwa.Dobrze mi z moim zyciem.Po raz pierwszy tak dobrze i spokojnie...

 

Dzisiaj otworzyl sie dla nas magiczny swiat sklepu rosyjskiego Nostalgia:)Sklep istnieje juz od kilku dobrych miesiecy,ale my jak zwykle na koncu sie o wszystkim dowiadujemy.Sklep ow jest sprytnie zrobiony,na spolke z polskimi produktami.Wlascicielka jest Estonka.

Znalazlam male twarozki lotewskie,ktorymi sie zajadalam, kiedy bylysmy z Ania  u Ireny w Rydze.K.znalazla smak swojego dziecinstwa-lody Plombir.Skonsumowala je od razu w samochodzie i...niestety na jej twarzy pojawilo sie rozczarowanie.To juz nie to samo...

W koszyku znalazlo sie  tradycyjnie duzo rzeczy:rybka wedzona,kwas,wafelki Ulybka i cukierki na wage Alionka i Guliwer.

 Ale niewatpliwie atrakcja dnia byl wielki wor pielmieni:)))Moje szczescie nie znalo granic,zwlaszcza,ze juz od jakiegos czasu przymierzalysmy sie do zrobienia tej cudnej potrawy.Kazdy kto pielmieni kiedykolwiek robil,wie,jak duzo jest z tym wozenia sie:/A teraz ze swiadomoscia,ze mozna je kupic kazdego dnia czuje sie wspaniale:)

Prosto ze sklepu podjechalysmy po Anie do pracy a potem byla kolacja pielmieniowa 3osobowa:)Pysznosci:)Mialysmy jechac na plaze,ale ostatecznie wyladowalysmy w kinie na What happens in Vegas.Smiesznosciowy,pozytywny film.Taki na poprawe humoru.I o to dzis chodzilo:)


 

wtorek, 20 maja 2008

Znowu jest nas trzy...A moze czas sie cofnal?Siedzimy w kuchni przy herbacie.Srodek nocy.Pidzama-party.Troche usmiechu,troche lez,troche przerazenia.Jak za starych dobrych czasow.Wszystko tak jak dawniej,tylko kilka lat nam przybylo, troche problemow i malych osobistych tragedii.I to juz nie Warszawa.I rano nie na zajecia ale do pracy.A jednak dobrze tak siedziec,chociaz jeszcze przez chwilke.

Gasze swiatlo,robie "przednocny"obchod.W glowie pojawia mi sie mysl-sa jednak na tym swiecie rzeczy niezmienne.Swiat sie kreci,zycie nas zaskakuje i mocno wali przez leb ale wciaz nieustannie,po 8 latach mamy siebie,mamy nasza trojke,wiecznych zyciowych tulaczy...Emigrantki rusycystyczne.A rano przez sen slysze przez sciane jak Ania suszy wlosy.Usmiecham sie.My trzy chyba jestesmy zdane na siebie.Przypominaja mi sie nasze czasy studenckie.Jest dobrze.Poradzimy sobie.Nie tyle razem przeszlysmy...Ania,obiecuje,ze na nowo zaswieci slonce!

 
1 , 2 , 3