PustaMiska - akcja charytatywna Psiarnia
Pomagam! -50stron.pl
Kategorie: Wszystkie | Kirosinka | Literatura
RSS
piątek, 31 grudnia 2010

A o polnocy,patrzac na plonace od fajerwerkow niebo nad zamkiem edynburskim,Znaika otworzy szampana i pomysli o wszystkich,ktorych kocha.

A chwile potem pomysli zyczenie.

Jedno:zeby Lukasz byl zdrowy...

To jest najwazniejsze.Reszta,jesli sie zastanowic tak naprawde,ulozy sie.

Przeciez.

Znaika chcialaby wszystkim zyczyc wyjatkowego wieczoru.I pieknego 2011. Znaika swietuje z pinacolada.

5 rano.

Jem oliwki.

Przeprowadzam maly sprawdzian wytrzymalosci moich oczu na ekran laptopa.

Sen nie przychodzi.

Jutro ostatni dzien roku.

Koniec?

Roku?

A ja mam wciaz dziwne wrazenie i zle przeczucie,ze to jeszcze nie koniec?Ze jeszcze z ktorejs strony cos nadleci i rabnie...

Niczym zima,ktora co roku zaskakuje drogowcow,tak rok 2010 ostatniego dnia zaskoczy Znaike.

Znienacka.

czwartek, 30 grudnia 2010

Bardzo zly to znak... Nie zabookuje biletu na lot do Polski w styczniu, bo w tych dniach, w jakich   chcialam leciec....No i nie to nawet ,ze ktos mnie zmusil albo powiedzial nie...Nie-ja sama patrzac w kalendarz i grafik ze zgroza wykrzyknelam w strone Grubego,ze przeciez nie moge nie byc obecna przy liczeniu stocku na koniec miesiaca. A on tylko pokiwal glowa. A potem uslyszalam siebie,jak z nim rozmawiam i sposob w jaki z nim rozmawiam, liczbami i procentami... i zrozumialam,po raz kolejny!!!,ze pewne rzeczy dzieja sie ukradkiem,niezauwazalnie,przychodza po cichu.Nie zauwazamy ich. Nie zauwazamy, kiedy  ustawiamy sie w pewnym szeregu.

Wychodzi na to,ze zamieniamy sie wlasnie rolami.A moze popelniamy ten sam blad.

Ale to dobrze. Zdecydowanie.

<<<<<<<<<<<>>>>>>>>>>>>

Znaika zrobila ksiazkowe podsumowanie .Czeka teraz na Monie, zeby jej dokopala swoja liczba;)I zeby ksiazke roku wybrala.

<<<<<<<<<<<<<>>>>>>>>>>>

Kocuchy sie pospaly.Dania ma przerwe pomiedzy grzebaniem w smietniku a eksplorowaniem zlewu. Doprowadza mnie do granic wytrzymalosci.Powoli je bada, chyba tylko po to,zeby uslyszec o wystawieniu na klatke schodowa albo o dodaniu  ogloszenia na gumtree,o tresci Oddam kota w dobre rece;)Ale nie boi sie przeciez,bo wie, ze nidgy w zyciu bym tego nie zrobila.Patrzy mi prosto w oczy i miauczy. Zlosliwie, glosno.Pyskuje jak nic.

Wyjada Kirze jedzenie z miseczki.Je dwa razy szybciej a pozniej warczy,przysuwa sobie Kirosiowy talerz i wyjada.A Kira patrzy na mnie swoimi duzymi oczami i poddaje sie.

<<<<<<<<<<<<<<<>>>>>>>>>>

Znaika czyta Diete (nie ) zycia, przekreca kartki, zamysla sie, usmiecha, bulwersuje, walczy z naplywajacymi do oczu lzami i ... z perspektywy czasu widzi,jak blisko byla tragedii, probujac stworzyc  swoj lepszy swiat i zamykajac sie w nim na dlugie miesiace.Sama. Dzielna. Szczesliwa. Przez nikogo nie rozumiana. Bo co oni moga wiedziec...Zmienila sie wtedy wlasnie. To wtedy wszystko sie zaczelo. Pogorszylo sie,zupelnie tak samo jak i Znaiki wzrok.

Przepraszam. I dziekuje...

 

 

wtorek, 28 grudnia 2010

 

To byl rok –hustawka.Przynosil cos dobrego I zaraz potem z pudelka wyskakiwalo cos,co pozbawialo tchu.
W lutym  pojechalysmy calym babskim gronem do Kazimierza. Zamkniete w malym pensjonacie (chyba juz opowiadalam te historie,nie?..poza tym ‘pensjonat’co za slowo;) ,posrod sniegu ,pod znakiem 2 kilometrowej wedrowki do miasta na zakupy (do miasta z gorki,z powrotem pod gore…),mialysmy czas,zeby nacieszyc sie soba,poplakac razem,posmiac sie,porozmawiac.O wszystkim.Doslownie o wszystkim.I nawet zrobic test ciazowy. I tajemnica pozostanie, ktora z nas musiala go zrobic;)
Dzisiaj,z perspektywy czasu widze I dopuszczam do siebie mysl,ze to bylo takie ostatnie beztroskie spotkanie.Ale czy nie kazde spotkanie jest swego rodzaju ostatnim?Takim.
Wczesna wiosna to podroz do Polski. Wesele znajomych. Mazury.Bociany wedrujace po lakach. Chwile radosci.Pobyt w Warszawie. I na koniec,przed samym wyjazdem bardzo zla wiadomosc. Jedna z tych,ktore zmieniaja zycie.Kieruja je na inne tory.
Duzo mysli,duzo strachu,zlosc,ze tez nas musialo to spotkac. I zaraz potem pewnego poranka,sms ze zdjeciem 2 magicznych kresek.Jak maly cud..I ten cud przyjdzie na swiat w lutym. Czekamy na niego wszyscy. I powitamy na swiecie a pozniej otoczymy miloscia.I bedzie mial wyjatkowe,piekne zycie.
Ten rok to tez 30.ste urodziny Ani.I te chwile moglysmy dzielic wszystkie razem. Jak za dawnych czasow a jednak inaczej.Przy stole.Niektorzy tylko z soczkiem.
W tym roku przestalam tez jesc mieso. Od zawsze wiedzialam,ze ten dzien nadejdzie.Nie wiedzialam tylko kiedy.W tytm roku bylam gotowa.I tobyla jedna z najwazniejszych I najlepszych decyzji zyciowych.
Lato uplynelo szybko.I intensywnie.Za szybko.Niewiele pamietam I pewnie juz sobie nie przypomne. Bylo upalne. Slonce przypiekalo I asphalt  parowal.Niczym w Warszawie za starych dobrych czasow. A jesien byla wyjatkowo piekna tego roku. Zlota. I ciepla. Zima sniezna. Z zaspami.Z mrozem szczypiacym w policzki I platkami wirujacymi I osiadajacymi na rzesach. Edynburski wonderland.
Ten rok to tez edi.com.pl  Moja przygoda z tym portalem,wspaniali ,niesamowicie ciekawi ludzie.Odnalazlam cos,za czym tesknilam od dawna. Dziekuje . Pisze coraz wiecej. To daje sile,to pozwala oddychac glebiej.Chociaz przez chwile.
Rok mija I jestem o cos madrzejsza. Ten rok wiele zmienil. A moze powinnam zaryzykowac,ze zmienil wszystko. Przewrocil.Swiat momentami stawal na glowie. Ale wracal do normy,by potem znowu fiknac koziolka.
2011 jaki ma byc?Jakim chcialabym go widziec?
Niech przyniesie szczescie ludziom,ktorych kocham. Niech im da to,o czym marza,o co sie modla, o co prosza,czego chca.  Zasluguja na to.Bo sa wyjatkowi.
Ja nie chce nic.

 

Jednym slowem:to byl rok –hustawka.Przynosil cos dobrego i zaraz potem,jak  z pudelka, wyskakiwalo cos,co pozbawialo tchu.

Rok intensywny, smutny, nerwowy.Rok duzych zmian. Wystawil na probe wszystkich i wszystko. 2011 pokaze rezultaty owych prob.

W lutym  pojechalysmy calym babskim gronem do Kazimierza. Zamkniete w malym pensjonacie (chyba juz opowiadalam te historie.. ‘pensjonat’co za slowo;) ,posrod sniegu ,urzadzajac 2 kilometrowe wedrowki do miasta na zakupy (do miasta z gorki,z powrotem pod gore…),mialysmy czas,zeby nacieszyc sie soba,poplakac razem,posmiac sie,porozmawiac.O wszystkim.Doslownie o wszystkim.I nawet zrobic test ciazowy. I tajemnica pozostanie, ktora z nas musiala go zrobic;)

Dzisiaj,z perspektywy czasu widze i dopuszczam do siebie mysl,ze to bylo takie ostatnie beztroskie spotkanie.Ale czy nie kazde spotkanie jest swego rodzaju ostatnim?Takim.Potem juz jest przeciez inaczej.

Wczesna wiosna to podroz do Polski. Wesele znajomych. Mazury.Bociany wedrujace po lakach. Chwile radosci.Pobyt w Warszawie.

I na koniec,przed samym wyjazdem bardzo zla wiadomosc. Jedna z tych,ktore zmieniaja zycie.Duzo mysli,duzo strachu,zlosc,ze tez nas musialo to spotkac. I niedlugo potem, pewnego poranka,sms ze zdjeciem 2 magicznych kresek.Jak maly cud...I ten cud przyjdzie na swiat w lutym. Czekamy na niego wszyscy. I powitamy na swiecie a pozniej otoczymy miloscia.I bedzie mial wyjatkowe,piekne zycie.

Ten rok to tez 30 urodziny Ani.I te chwile moglysmy dzielic wszystkie razem. Jak za dawnych czasow.Natepny rok przyniesie wiecej takich urodzin.Trzydziestych.

Lato uplynelo szybko.I intensywnie.Za szybko.Niewiele pamietam i  pewnie juz sobie nie przypomne. Bylo upalne. Slonce przypiekalo, asfalt parowal.Niczym w Warszawie za starych dobrych czasow. Pory roku zwariowaly tym razem.  A potem jesien byla wyjatkowo piekna tego roku. Zlota. I ciepla. Zima sniezna. Z zaspami.Z mrozem szczypiacym w policzki i platkami wirujacymi i osiadajacymi na rzesach. Edynburski wonderland.

Ten rok to tez edinburgh.com.pl  Moja przygoda z tym portalem,wspaniali ,niesamowici,ciekawi ludzie. Odnalazlam cos,za czym tesknilam od dawna. Dziekuje . Pisze coraz wiecej. To daje sile, to pozwala oddychac glebiej.

 

W tym roku przestalam tez jesc mieso. Od zawsze wiedzialam, ze ten dzien nadejdzie.Nie wiedzialam tylko kiedy.W tym roku bylam gotowa.I byla to jedna z najwazniejszych i najlepszych decyzji zyciowych.

W pracy byl to bardzo dobry rok dla mnie. Duzo sie nauczylam. Zrozumialam co chce dalej robic. I zrozumialam,ze ludzie,z ktorymi pracuje sa dla mnie bardzo wazni.Ze moge na nich liczyc.Koncowka tego roku pokazala mi najwyrazniej,ze ja tez jestem dla nich wazna.I ze sa w stanie zrobic dla mnie duzo.

Dolaczyla do nas mala Dasza,zwana ostatnio Dania.Maly piorunek.Niesamowicie niegrzeczny.Kazda chwile spedza w zlewie albo w koszu na smieci,sprawiajac,ze rece opadaja.Ale pocieszam sie,ze malenka jest jeszcze.Ze wyrosnie.W koncu ma dopiero 5 miesiecy.

2010 mija. Ten rok wiele zmienil. A moze powinnam zaryzykowac,ze zmienil wszystko. Przewrocil.Swiat momentami stawal na glowie. Ale wracal do normy,by potem znowu fiknac koziolka.
A w wymiarze calego dziesieciolecia?Pamietam,kiedy nadchodzil rok 2000.I swiat mowil tylko o tej magicznej dacie.Cale wieki temu to bylo. Zniknela gdzies mala dziewczynka Malgosia.Zniknelo jej 'stare' zycie. Pojawila sie Gosia.Zmienila kraj zamieszkania i nauczyla sie troche o tym,jakimi prawami rzadzi sie ten swiat.Poznala(i wciaz poznaje) po drodze najwspanialszych ludzi,ktorzy stali sie jej rodzina. 'Prawdziwa rodzine spotykamy przeciez po drodze'.
2011 czeka.Jeszcze tylko 3 dni.Jaki ma byc?Jakim chcialabym go widziec?

 

Niech przyniesie szczescie ludziom,ktorych kocham. Niech im da to,o czym marza,o co sie modla, o co prosza,czego chca. Niech zabierze od nich strach, lzy, samotnosc, zle mysli. Zasluguja na wszystko,co najlepsze.Bo sa wyjatkowi.

Ja nie chce nic.

 

Update w kwestii wyjazdu do Kazimierza Dln i zarzucenia mi pamieci wybiorczej...

Rzeczywiscie- i tu uklon w strone bardzo czujnego i lubiacego prawde czytelniKa- ktos moglby pomyslec,ze ten wyjazd byl sielanka.A nie byl. Bo wieksza czesc pobytu przewylam,lezac  na gorze w pokoju a podczas prawie kazdej chwili razem zachowywalam sie zle i chamsko. Milczalam.To tak gwoli scislosci i wyjasnienia,ze pamietam. I gwoli tego samego: nigdy nie chorowalam na anoreksje. To raczej byla inna choroba. Na ktora nie ma nazwy.Aha-i nie tylko ja sie tak strasznie zmienilam...

 

 

Znaika czyta 'Ziemie klamstw',ktora sobie sama sprawila w prezencie gwiazdkowym.Wie,ze powinna przestac. Moment chyba nie jest odpowiedni. A moze wlasnie jak najbardziej tak... Strasznie trudna to ksiazka.Jak klucie szpilka od czasu do czasu.

Znaika dostala dzis maila.Zastanawia sie-czemu to zycie takie trudne jest?Czemu tyle smutku i strachu?Czemu wszystko co zle i skomplikowane chodzi stadami?Czemu ten rok jest  taki ciezki?Niech skonczy sie juz.

 

A na Dwojce pokazuja wlasnie 'Jasne blekitne okna'.

 

poniedziałek, 27 grudnia 2010

Prezentow w pracy ciag dalszy.Plyty dvd +La Maison de Michel red wine .Nie lubie czerwonego wina,ale etykietka tegoz jabola ladna byla;)

Kazdy w pracy wciaz cos zuje.Czemu swieta uplywac musza pod znakiem jedzenia,czy tez koryta,jak to Ania mowi;)

Michael dzisiaj dlugo i z wyjatkowym obrzydzeniem przygladal sie jedzonej przeze mnie rybie po grecku.  A potem stwierdzil,ze my (Polacy) jemy dziwne rzeczy.

 

Strona wizzaira znowu strajkuje.Na koncu przed samym bookowaniem wyskakuje error.I teraz mysle,ze to znak jak nic. Moze sprobuje daty pozmieniac.Bo inaczej znowu bede leciec, bedac niemal pewna,ze to moje ostatnie 2,5 godz...

Impi-kiedy przyjade chcialam zaprosic Cie na spacer.Mam cos dla Ciebie.Cos specjalnego...Nie wyglada na to,zebys sie spieszyl do Edynburga i na Arthura (ani do pubu Victoria;) ),wiec wymyslilam wyjscie alternatywne:)

 

niedziela, 26 grudnia 2010

 

 

 

Noc.

Choinka sie kolorami mieni.A na niej oprocz bombek i swiatelek sa rozne ozdoby.Zbierane od lat.Male prezenty.Od najblizszych.Male swiadectwa milosci.Duze otwierane bombki z piernikami w srodku,male aniolki,serduszka.

Daria spi na oparciu kanapy,zwinieta w najmniejszy klebek swiata..Nie lubi kiedy sie ja przytula.Nie znosi,kiedy ja bierzemy na rece.Wyrywa sie wtedy i ucieka.Jedynie,kiedy spi,moge poglaskac,dotknac malego nosa z czarna kropka.Za to Kira jest przytulakiem.Kladzie sie zawsze obok.Tak,zeby czuc czyjs dotyk.I cieplo.

 

Swieta sie skonczyly wlasciwie.Zyczenia zlozone,prezenty rozdane i otrzymane. Moj Mikolaj byl wyjatkowo pomyslowy i ...spelnil moje male marzenie. To znaczy spelnie je sama.Musze tylko wybrac odpowiednie 'cos'.Miejsce juz mam-na karku bedzie:)

 

 

Na zdjeciu ponizej-ciekawosc pierwszej Wigilii...Pierwsza Gwiazdka drugiego pluszaka:)

 

 

Nastepne swieta beda inne.

Powtarzam to co rok ale... nastepne beda inne!

W szale gotowania,smazenia,podawania,sprzatania ze stolu,tanca z polmiskami i mycia naczyn zatrzymalam sie na chwile.Zastyglam z drewniana lopatka w reku, nad smazaca sie ryba.Zobaczylam maly obrazek.Jak kadr z filmu.Tak wlasnie bedzie za rok!

 

 

czwartek, 23 grudnia 2010

 

Dla wszystkich Przyjaciol blogowych, Czytelnikow i Zagladajacych- duzo spokoju i wewnetrznej radosci. Niech te swieta kazdemu z Was przyniosa cos dobrego.

Duzo milosci i ciepla w sercach.

Sciskam blogowo:)

 

środa, 22 grudnia 2010

Znam nazwy miesiecy i umiem liczyc. Mimo to pewne rzeczy bagatelizuje.Nie przykladam do nich wystarczajacej wagi i uwagi. Odkladam na potem.Czasem na za pozno.

Teraz musze zabookowac bilet do Warszawy.Na styczen.Na jak najszybciej. I nie uslysze juz,ze byc moze. Teraz uslysze potwierdzenie.

Znaika sie bardzo boi,ze kiedy juz tam pojedzie,to zabawi na dluzej.W dwoch roznych miejscach byc moze.W dwoch na O.

Nieszczescia podobno chodza parami.

A moze nawet stadami?

 

 

 
1 , 2 , 3