PustaMiska - akcja charytatywna Psiarnia
Pomagam! -50stron.pl
Kategorie: Wszystkie | Kirosinka | Literatura
RSS
wtorek, 30 listopada 2010

Dzwonię do ojca,z okazji jednych z najpopularniejszych w Polsce imienin.

Za każdym razem jest jakoś spokojniej a wszystko,co kiedyś było złe, gdzieś się zaciera.

'Nie dzwoniłaś tak długo,już ponad pół roku.Pewnie nie jest ci tam dobrze i nie chcesz nic mówić"

Śmieję się do słuchawki,śmiechem którego nauczyłam się w tym kraju,do konkretnych celów... i mówię:-"Nie,jest mi dobrze,wszystko jest dobrze.Wszystko w porządku".

I zawsze wtedy się zastanawiam,jakie to jest uczucie,kiedy rodzicom mówi się o wszystkim.Albo może inaczej-kiedy mówi im się cokolwiek więcej niż 'U mnie wszystko w porządku'.

 

poniedziałek, 29 listopada 2010

Zima.

Śnieg.Dużo śniegu.

I jaśniej za oknem.

Daria okupuje parapet.Kira kanapę.

Za oknem przepływają tylko małe białe płatki śniegu.

 

Kiedy byłam mała,lepiłyśmy z siostrą bałwana.Nos z marchewki,oczy z węgla.Były sanki.Tylko górki nie było:/Zimą śnieg skrzypiał pod butami.A las naprzeciwko naszego domu wyglądał jak wejście do Narni.I jeszcze pamietam poranki,kiedy przez okno nie było widać nic,bo mróz przez noc wymalował esy floresy na szybach.I te dni,kiedy nie dało się dotrzeć do szkoły.

Ale jest też złe wspomnienie.Luty.12 lat temu.Zima,śnieg.Ciepła czapka,szalik,kaptur.Mała dziewczynka idąca do szkoły,nie słyszy samochodu,jadącego za nią.Prosto na nią.Potem po niej.A osoba w samochodzie traci panowanie nad kierownicą.

Kocham Cię ,Siostra!

:)

czwartek, 25 listopada 2010

Rituli dzisiaj, nie wiedzieć czemu…przypomniało się pewne wydarzenie sprzed kilku lat. Małe wydarzenie, mała chwila. Szczęśliwa chwila…Działo się na weselu Moni i Łukasza. A właściwie po weselu, bo już nad ranem. Zebrała się nas mała grupka przy stole. Naszej filologii rosyjskiej. I kilka innych osób .Nie wiem od czego się to zaczęło. Pamiętam strasznie zmęczoną ale szczęśliwą Monikę. Dyskusję o Rosji i Stalinie. O totalitaryzmie, o zbrodniach. Dyskusja owa była dość burzliwa, chociażby z racji tego ,że było tam kilka osób wyznających zasadę: Rosjanin nigdy nie będzie przyjacielem dla Polaka…I nie byli tam obecni tylko Polacy. Zmęczenie minęło. Chwila mogła trwać.

Ale ja nie o tym…

Właściwie chciałam napisać tylko, jak bardzo mi takich chwil brakuje. Dyskusji, ciekawych, wspólnych tematów, słuchania drugiego człowieka ,zgadzania się z nim, bądź prób przekonania go do swoich racji. Powiedzenia czegoś i otrzymania w odpowiedzi tego, czego  chcemy. Albo tego, na co wcześniej nie zwrócilismy uwagi. Albo świadomości, że wiemy o czym mówimy. I że np. o tym samym.

środa, 24 listopada 2010

Nowa dziewczynka nam przybyła.Ma 4 miesiące,jest czarno biała i ma śliczne oczy.

Kira pokazuje swoje najgorsze oblicze,warczy po kociemu,jest obrażona i demonstracyjnie wychodzi do innego pokoju...

 

 

 

Update

 

Noc przyniosła nowe imię.Włączony w tle telewizor ,z rosyjskim kanałem zrobił swoje i olśniło:)

DASZA:))

wtorek, 23 listopada 2010

04:17,sen nie nadchodzi.Postanowiłam zajrzeć na stronę Wyborczej.Zakończyło się to czytaniem nekrologów....

Teraz idę spać.

poniedziałek, 22 listopada 2010

Listopad jest długi i ciemny.

Zawsze jest najdłuższym miesiącem.Takim na pograniczu.Odliczaniem do pierwszego śniegu,do świąt. Wspominaniem złotego października.

W tym roku listopad jest jednak inny. Wiatr nie wywraca śmietników, deszcz nie pada jak oszalały co drugi dzień. A nawet kiedy pada, potrafię po prostu wyjąć parasol i się uśmiechnąć.

Piję za dużo kawy i czasem wpadają mi do niech okruchy ciastek, które dzielnie wyławiam łyżeczką. Podlewam kwiatki na parapecie wodą z czerwonej ikeowej konewki, zaczepiam śpiącą Kirę i zastanawiam się, co przyniesie kolejny rok.

Na pewno małego Stasia i już myślę o bukowaniu biletów do Polski w marcu:)

W pracy Harry Potter przyniósł szał i tłumy. Lubię swoją pracę. Lubię ludzi, z którymi pracuję. Lubię  późne wieczory , kiedy łapię się na tym, że szelest liczonych pieniędzy uspokaja  i noc, kiedy kończę pracę, mówię dobranoc postaciom z plakatów, zjeżdzam schodami ruchomymi ,z głośników płynie muzyka i w całym wielkim budynku jestem tylko ja i ,śpiący zapewne o 3 w nocy, ochroniarz.

Listopad jest długi i ciemny-mówi ritula, pijąc kolejną kawę.

 

poniedziałek, 15 listopada 2010

Jesteśmy zupełnie różne, żyjemy w zupełnie innych światach, nie znamy się. Mamy tylko gadu gadu i coroczne wizyty. Nasze drogi się rozeszły. Nie poznałyśmy się. Nie dane nam było się poznać.

W tym roku będzie bronić pracę magisterską.Za rok kolejną.

A ja wciąż pamiętam, jak stała na Dworcu Zachodnim w  Warszawie. W czerwonej bluzce i dżinsach, w za dużych okularach i ze łzami w oczach. Moja mała siostra. Ona zaczynała wtedy życie studenckie, za niecałe 3 tygodnie zaczynała studia. Ja opuszczałam Polskę. Nadchodziły dla nas obu najtrudniejsze lata w życiu.

Bez siebie.

Ona się ukształtowała. Sama. Kiedy odwiedziła mnie po raz pierwszy po kilku miesiącach była inna. Potem była już zupełnie obca. A ja w sobie do dziś pielęgnuję obraz małej dziewczynki, dla której byłam kimś najbliższym. Dlatego tak trudno nam się porozumieć. Dlatego tak łatwo nam się pokłócić. Nawet w kilku linijkach gadu gadu. Nawet przez smsa.

 

A wczoraj skype mi powiedział dużo. Zbyt dużo. Pokazał jak daleko odeszłam w swoim egoizmie i swoich własnych problemach... Zabolało. Za nią i za siebie. Wbiło w krzesło. Jak łatwo się odsunąć. I przeoczyć tyle ważnych rzeczy. Naprawdę ważnych rzeczy. I jak łatwo zatracić w życiu to, co najistotniejsze.

niedziela, 14 listopada 2010

Zniecierpliwienie

Niezrozumienie

Apatia

Ironia

Krnabrnosc

I

 

Niechec

Irracjonalizm

Egzystencja

 

Marzenia

A

piątek, 12 listopada 2010

Ritula wybrała się dziś na zapoznawczą kawę z łakomą

Bardzo miły był to wieczór.Dobrze jest poznawać ludzi ,których zna się długo ale tylko z internetu.Dziękuję zatem:)

Dowiedziałam się też wielu ciekawych rzeczy ,takich jak np.że nie tylko ja mam manię wynoszenia różnych gadżetów z pubów(tak więc nie mam już wyrzutów sumienia z powodu kieliszka,'porwanego' w zeszłym miesiącu ;) ),że nie tylko ja nie dostałam roweru na komunię.Z tym,że jest jedna różnica-ja umiem jeździć na rowerze:) A lakoma,druga znana mi osoba na liście,nie...;)No ale ja się nie śmieję przecież:)

Aha,i przepraszam,że ja tak szybko chodzę:)

czwartek, 11 listopada 2010

jaki ten świat mały jednak

a konkretnie Edynburg mały

ale żeby pracować z kimś i przez ponad pół roku nie zauważyć

przykre

ale takie trochę ostatnio popularne

no cóż...życie

nic nie może przecież wiecznie trwać...

i też 3 lata!

o masz!

 

i psa szkoda...

zwierzęta też cierpią przecież w takich sytuacjach.

 

 
1 , 2