PustaMiska - akcja charytatywna Psiarnia
Pomagam! -50stron.pl
Kategorie: Wszystkie | Kirosinka | Literatura
RSS
czwartek, 26 listopada 2009

Sa takie rozne przelomowe momenty w zyciu...Ja dzis mam swoj...Gdzies wyczytalam,ze wraz z tym "wydarzeniem"trzeba sobie uswiadomic jedna wazna rzecz:czlowiek sie starzeje...Zachodzi duza zmiana..No,moze bez przesady ale ja jakos do tego podchodze z nutka zalu i dola:/

Takie duze i wyrazne te literki teraz,oczy nie bola,wszystko lepiej widac..Tak,ta da da dam...mam okulary.Piewsze w zyciu OKULARY...Do czytania,komputera,TV.I do rozpoznawania numerow autobusow na ulicy,czyli wlasciwie moge ich nie zdejmowac:/

Drazni mnie to,glowa boli,za uszami swedzi i uciska!Ale chyba da sie przyzwyczaic...

Pogoda ...no przesliczna po prostu!!;/W takich chwilach czuje cos dziwnego do tego kraju...(!!!)

Dzisiaj pod sklepem unioslo mnie do gory razem z reklamowka!Parasole wykreca,samochody nosi po ulicy.Wyje i wieje.I pada oczywiscie!!Siecze po twarzy jednym slowem!Najgorsze jest to nocne zawodzenie.I huk klap od smietnikow.

Jestem po dwudniowym szkoleniu w nowej pracy.Z mozgu para sie juz wydobywa.Zmeczonam.A jeszcze jutro jeden dzien.Zobacze co bedzie dalej...

Wczoraj bylismy wszyscy na New moon'ie.I musze powiedziec,ze...spodobalo mi sie.Bardzo.Malo tego-zaluje,ze pierwszej czesci nie obejrzalam.Ale dzisiaj zakupilysmy pierwsze 3 tomy ksiazki.Tak w celu nadrobienia i wyprzedzenia- czyli dowiedzenia sie co dalej- tez:)

 

 

 

 

poniedziałek, 23 listopada 2009
sobota, 21 listopada 2009

Pada.I ciemno już prawie.Od rana wszystko widzę przez pryzmat bólu głowy i ogólnego opadnięcia z sił po wczorajszym pierwszym dniu Twilight New Moon!!!Ludziom się w głowach poprzewracało!

Powrót do pracy o dzień wcześniej "zaowocował" również dramatyczną prośbą o pracę  w niedzielę...Chociaż sama nie wiem,co o tym myśleć,bo Gruby miał gest (nie gest tylko przekupstwo!!!) i sprezentował mi ślyczne;) pudełko czekoladek,by zrekompensować straty urlopowe i moralne.W końcu powinnam mieć jeszcze 2 dni lenia...Mariusz zapewne rzekłby,że to łapówka;)A ja patrzę na to pudełko i głupi śmiech mnie ogarnia...

Poza tym mamy tutaj sytuacje jak w filmach i jest nas o jedną osobę mniej.Gruby dokonał zwolnienia w dramatycznym stylu,telefonując do mnie aby poinformować mnie o planowanej akcji.Wszystko w  konspiracji,włącznie z proszeniem mnie,bym kłamała jeśli ta osoba do mnie zadzwoni.Dzięki Bogu nie zadzwoniła.Ale wieczór mi zrujnował swoim telefonem,wzdychaniem do słuchawki i przepraszaniem,ze na razie nie może mi powiedzieć o co chodzi!

Tak czy inaczej jest nas mniej.Rację Gruby miał z tą akcją ,ale niestety to teraz będzie rzutować na wszystko-na grafik świąteczno-noworoczny (który ja zresztą mam i tak do..niczego).Na moje plany pracy tylko 4 dni w tygodniu.Jednym słowem,Wariatkowo!!!

czwartek, 19 listopada 2009

 

Sam tylko tytuł sprawił,że zakupu dokonałam.Jako emigrantka,nie mogłam tej książki nie mieć:)Przeczytałam bardzo szybko tę bjętościowo niewielką książkę.

Jest to prosta historia.Opowiedziana z humorem ale i prawdziwie.Czasem tylko można mieć wrażenie,że wszystko jest aż nazbyt proste,a życie przecież niestety takie nie jest.

Autorka pokazuje różnych ludzi.Różne postawy.Różne problemy,tragedie,miłości,uczucia.To historia Ewy,emigrantki.Poprzez jej osobę,poznajemy wielu innych emigrantów,ich zycie,ich historie,tragedie.Ewa opowiada o nich,o tym czym dla nichj jest emigracja i jak sobie radzą w obcym kraju.

Jedno co mnie zastanowiło po lekturze...Czy ktoś,kogo emigracja nie dotyczy,zrozumie tę książkę?Czy przeczyta ją z zainteresowaniem?Czy zaliczy ją do grona dobrych książek?

Pada dziś znowu.Tradycyjnie.Nawet kawa nie pomaga na moje "przydżumienie".Herbatę zieloną,przywiezioną z PL,już prawie skonsumowałam:)Jedno opakowanie dopiero na szczęście.Zauważyłam,że z Polski,oprócz książek, zawsze przywożę duuuużo herbaty.Nie tylko zielonej,ale wszystkich możliwych-trawiennych,oczyszczających,antystresowych,owocowych,na zasypianie,na zmęczenie,na włosy i paznokcie,na żołądek...na wszystko po prostu:)A ja jestem klientem z serii tych,co to wszystko po kolei wrzucają do koszyka,myśląc:Na pewno się przyda,no przecież takie ładne opakowanie i w ogóle;)


Zastanawiam się,jak odchudzić Kirosię,bo się kociszcze zrobiło ociężałe,ospałe,cięzkie ogólnie i takie jakieś obłe:/Wiecznie piszczy,kręcąc się w okolicach lodówki i liczy na moje miłosierdzie.Ale ja nie jestem dobra ciocia,która wpędziła stworzenie prawie w otyłość;)Następnym razem przed naszym wyjazdem,trzeba zwołać spotkanie i pokazać, ile jedzenia kotu NIE NASYPYWAĆ:)

Ja sama pobyt w Polsce okupiłam "zdradą" mojego racjonalnego sposobu odżywiania i teraz czas powrócić do dobrych nawyków i chrupania marchewki;)

Pada i ciemno już prawie.Idę czytać:)

środa, 18 listopada 2009

Powrót do domu.Do Kirosi,której ktoś dawał chyba jeść nieustannie i teraz pluszak wygląda jak kuleczka.Meatball albo faciołek,w skrócie fatty:)

Powrót do ciepłej kanapy,swojego łóżeczka,kubeczka,szlafroka,książek (z nowym zapasem) i widoku za oknem:)Powrót do.. telefonu z pracy,że może jednak do pracy bym przyszła dzień wcześniej,bo Gruby wciąż na zwolnieniu.Ech..żałuję,że wiedzieli,kiedy z Polski wracam:/

Powrót do domu,by zastać list,ostatecznie potwierdzający,że teraz to dopiero mam problem z pracą,bo muszę wybrać co robić dalej.I z jednej z nich zrezygnować.

Powrót do domu.Tym razem powrót cięższy psychicznie za sprawą agitatorek trzech,które starały się nam przedstawić Polskę i zmiany jakie w niej zaszły od naszego wyjazdu.Przedstawić tak,abyśmy zastanowiły się nad powrotem albo chociaż przyjęły do wiadomości,że można tę myśl do siebie dopuścić.Same zresztą widzimy,że jest inaczej,niż było w 2005.Zmieniło się wiele.Ale nie wszystko.A może zmieniło się wiele,bo i my sie zmieniłyśmy??A może to już nie jest miejsce dla nas?

Warszawa to przede wszystkim wspomnienia  z czasów studenckich,z czasów dobrych i wspaniałych ale i ubogich finansowo.I może dlatego tak sie jej boję:/jak pamięć mieśni...Nasze życie zaczęło się toczyć tutaj na emigracji i to tutaj sobie poradziłyśmy.Startując z dwiema walizkami.Tu były pierwsze prace,obowiązki i gromadzenie dóbr duchowych i materialnych,doświadczeń,traum na całe życie i uczenie się jaki człowiek jest naprawdę.

Myślę,że trzeba sprawę przemyśleć przez pryzmat wielu ALE i również przez mniejsze różnice.Tak czy inaczej jeśli wracać,to na pewnoe nie teraz,i nie za rok czy dwa.Wiele jeszcze rzeczy przed nami tutaj,a później czas pokaże.Tym niemniej było dobrze choć przez chwilę podyskutować,posłuchać o potencjalnych możliwościach,dopuścić do siebie myśl powrotu,posiadania blisko bliskich osób.I było dobrze widzieć na Waszych twarzach radość i podekscytowanie na tę okoliczność:)

piątek, 13 listopada 2009

Buszujemy po Warszawie,zwiedzając stare kąty,odwiedzając bliskie nam osoby,wspominając i weseląc się za stołem:)Impi powala swoimi tekstami dzieki czemu jesteśmy na bieżąco z aktualną polszczyzną i jej trendami;)Kocusie Imperatorskie przypominają o pozostawionej w domu Kirosi:(

Czas płynie szybko i trochę męczy pospiech.Tyle chciałoby się zrobić,zobaczyć,powiedzieć,odwiedzić:)

poniedziałek, 09 listopada 2009

Wszystko spakowane.Chyba tym razem obejdzie się bez ważenia bagażu z duszą na ramieniu.Za każdym razem staram się sobie wytłumaczyć,że to w końcu tylko kilka dni.I nie trzeba brać wszystkiego.Może teraz wreszcie się udało?Cieszę się na Warszawę i spotkania wszelakie,te małe i duże.I to największe...

Tradycyjnie będzie:spotkania,teatr,wizyta w Empiku,"wysysanie" krwi i lekarz,potem dentysta.

Kira wchodzi do walizki i patrzy ze swoją zasmuconą pytającą minką.Znowu mnie zostawiają-myśli sobie zapewne.

Nadal zimno.Wciąż mi zimno,chociaż nalezy być sprawiedliwym,jesień w Szkocji w tym roku zadziwia słońcem i brakiem deszczu.Jest chłodno ale bez efektów specjalnych;)A Ania napisała,że w Warszawie plucha.Buuuu....

czwartek, 05 listopada 2009

Chłody jesienne stają się coraz bardziej dukuczliwe.Juz tylko kilka stopni zostało.Na razie nie było jeszcze  minusowej temperatury ale coraz mniejsza ta cyferka.I coraz zimniej.

Szykujemy się na Polskę.Buty zimowe by się przydały i coś cieplejszego.Mimo tego,że obawiam się różnicy temperatury,strasznie bym chciała zobaczyć śnieg:)Tęsknię za śniegiem,za zimnem,za mrozem,kiedy sklejają się rzęsy...Cieszę się na Warszawę,na spotkania,na rozmowy,na wspólne spędzanie czasu.To już za kilka dni:)

 
1 , 2