PustaMiska - akcja charytatywna Psiarnia
Pomagam! -50stron.pl
Kategorie: Wszystkie | Kirosinka | Literatura
RSS
sobota, 29 listopada 2008

Ano pogoda mnie zaskoczyła...Wracałam w strugach deszczu,w buciorach chlupało.Na stacji Ursynów przeżyłam małe zagubienie ale tylko chwilowe...Tak się ogólnie trochę gubię.Wiele rzeczy nie pamiętam.Autobusów nie pamiętam,kierunki mi się mylą,że już nie wspomnę,że zawsze idę nie w tę stronę co trzeba jeśli chodzi o przystanek.Tak sobie lewostronnym ruchem wszystko tłumaczę;)Moja siostrę to strasznie irytuje.Mnie dołuje.Jadę metrem,rozglądam się,obserwuję sobie ludzi,przyglądam się.Tyle się zmieniło..3 lata to jednak bardzo długo.Niby ta sama Warszawa ale już nie myślę o niej w kategoriach mojego miasta,które znałam kiedys jak własną kieszeń i które było moje ukochane...

Spotkanie z Ewelinką w rosyjskiej Baboosh'ce na Kruczej...W takich chwilach czuję najmocniej jak bardzo brakuje mi wszystkich,których zostawiłam w Warszawie...I za każdym razem gdy mogę zobaczyć ich twarze,uśmiechnąć się,przytulić,powspominać...czuję taką niewypowiedzianą radość,że wszystko to nadal mamy...że rozumiemy się,mamy dla siebie czas,Myślę,że to jest szczęście..:)

piątek, 28 listopada 2008

Odwiedzam,przytulam,płaczę,śmieję się,wygłupiam,pękam ze śmiechu,jem,btw.Impi robi wspaniałe pieczone ziemniaki:)))Takich nie powstydziłby się nawet przed królową angielską;)

Warszawa jakby na chwilę znów moja.Choinkowa,świąteczna,zimna trochę...Śniegu nie ma.Zasiliłam dziś organizację zwaną Empikiem:)Spotkanie z Anią było łzawe,takie zresztą musiało być...Chyba dotarło do mnie,że ona tu teraz mieszka i że nie wrócimy tym samym samolotem do domu...

 

 

poniedziałek, 24 listopada 2008

I znowu milczę w swojej zaciętości i zamknięciu.Robię wszystko sama,chodzę własnymi ścieżkami,nie potrzebny mi nikt dookoła.Tylko Mariusz podsuwa kawałki papieru,jakieś świstki i mówi:napisz,zanotuj,po kolei,w punktach,teraz to,teraz tamto a teraz sama zrób i nie spiesz się tak!!!A potem wzdycha i mówi z przekorą i ironią:Zachciało ci się na salony co?

;) 

Nie jest ciężko,tylko boli trochę,kiedy ludzie,którzy jeszcze parę tygodni temu byli dobrymi znajomymi,teraz patrzą krzywo i chyba też zaczęło przeszkadzać im skąd jestem..

 Poza tym myślę tylko o śnie.Rano college,po południu praca.Ale tak czy inaczej,pierwszy raz czuję,że moje sanki jadą z górki...

niedziela, 23 listopada 2008
A Monia pisze,że w Warszawie śnieg:)))I jak tu się nie cieszyć na przyjazd???:)))Miał być spacer jesienny ale będzie zimowy:))))Tylko znowu butów odpowiednich nie mam i pewnie zamarznę...Ale dla śniegu -warto!!!
czwartek, 20 listopada 2008

Wsiadłam na ten wózek...Ale nie wiem dokąd mnie on zawiezie?I co będzie dalej?Na pewno będzie więcej odpowiedzialnośści i więcej stresu!Może nie posiwieję jak Mariusz kilka miesięcy temu?Może będzie już tylko z górki?Może czas na decyzję o jakichś małych:)zmianach?

                                      <<<<<<<<<<<<<<>>>>>>>>>>>

 

A za tydzień o tej porze będę już w Warszawie.Halo!Czy ktoś na mnie czeka??;)))

piątek, 14 listopada 2008

Choć zdaję sobie sprawę,że to przesłodzone- tym niemniej miłe...

 

 

wtorek, 11 listopada 2008

Bardzo czekam na te dwa filmy.Trailery wyglądają dobrze.

 

 
Dobrze będzie zobaczyć Craiga w czymś innym niż tylko James Bond.I mówiącego z obcym akcentem.Poza tym taka tematyka zawsze wywołuje u mnie określone emocje...:(
 
 
I jeszcze Angelina,jak zwykle we wspaniałej formie.
niedziela, 09 listopada 2008

 



Dwudziestoletnia Sumire, wrażliwa, niezależna i utalentowana literacko zakochuje się w niemalże dwukrotnie od niej starszej Miu. Chce być jak najbliżej ukochanej, rzuca pisarstwo i zostaje jej sekretarką. Niestety Miu nękana przerażającymi wspomnieniami z młodości nie potrafi odwzajemnić tego uczucia. Podczas wspólnej podróży w interesach do Grecji Sumire znika bez śladu. Próbuje ją odnaleźć młody nauczyciel beznadziejnie w niej zakochany...

 

„Sputnik…” pełen jest ludzkiej samotności. Samotności wśród ludzi. Braku zrozumienia, wynikającego z niemożności znalezienia odpowiednich słów. I to też stanowi największy problem Sumire. Nie potrafi opisać tego, co czuje…Szuka siebie samej…Szuka siebie w innych.. Ale znajduje tylko swoje własne odbicie, tak samo samotne i zagubione.

W powieściach Murakami jest coś niesamowitego. Nie da się zapomnieć o nich, nie da się przejść obojętnie wobec słów, jakie padają w jego książkach. Wreszcie nie da się o nich nie myśleć tak, by nagle nie odnaleźć siebie i swojego bólu świata. I ogromu swojej samotności.

 

 

Poppy Day zwany też Rememberance Day jest obchodzony w Wielkiej Brytanii w drugą niedzielę listopada.Tego dnia na Wyspach czczona jest pamięć brytyjskich żołnierzy,poległych w wojnie.Symbolem tego święta jest poppy(mak)-mały sztuczny kwiatek,przypięty do ubrania.Noszą go prawie wszyscy w tych dniach-młodzi i starsi.

Dlaczego akurat mak?Na polach Flandrii,gdzie rozegrała się najstraszniejsza bitwa I wojny światowej rosło ich bardzo dużo.Maki są również symbolem krwi przelanej przez żołnirzy.

"Aby wzmóc udział w akcji, na terenie Wilekiej Brytanii rozwieszane są plakaty z wizerunkiem rannych żołnierzy i ich rodzin. Natomiast podczas samego Remembrance Day, przypadającego w drugą niedzielę listopada, o święcie tym pamiętają już wszyscy. Przy pomnikach wojen składane są wiązanki, o 11.00 wszyscy, bez względu na to gdzie przebywają, milkną na dwie minuty, a tradycją rodziny królewskiej jest zebranie się z politykami i przywódcami religijnymi przy The Cenotaph w Whitehall, gdzie w godzinach od 10.00 do 14.00 odbywają się główne obchody Remembrance Day"***

 


***skopiowane z emito.net 

czwartek, 06 listopada 2008

Niektóre dni są strasznie trudne,intensywne...Czasem wręcz za dużo jak na kilkanaście godzin...Dziś był taki dzień...Ale kładę się spać z poczuciem szczęścia jednak...Mogę odetchnąć z ulgą..Nie wszystko się udało,ale większość tak.Zaczynam college za kilka dni,mama Moni czuje się dobrze po operacji.A moja siostra po kolejnej konsultacji dostała dużo nadziei.Nie usłyszała po raz kolejny,że żadna operacja nie ma sensu i może tylko czekać aż będzie gorzej...Tak się cieszę za nią!

Uśmiechnę się zatem do siebie i zgaszę światło...

 

 
1 , 2