PustaMiska - akcja charytatywna Psiarnia
Pomagam! -50stron.pl
Kategorie: Wszystkie | Kirosinka | Literatura
RSS
niedziela, 24 lutego 2008
 
 
Do paru osob w mojej sprawie!Jak widac sa gorsze przypadki,dlatego prosze o zwrocenie honoru!!;) 
Jako,ze Kira jest z nami od Bozego Narodzenia,zdazyla juz poznac Swiniora vel Swintusa,ktory przebywal w rodzinie zastepczej na czas wyjazdu Katarzyny na swieta do Polski:)Dwie ostatnie noce Swintus spedzil u nas znowu i tym razem,o dziwo,za strony Kiry nastapila jakas ogromna chec zaprzyjaznienia sie.Niestety skonczylo sie to w pewnym sensie rozczarowaniem,bo swinka owa morska jest raczej stworzeniem z natury aroganckim;)i delikatnie mowiac odwracala sie caly czas do Kiry tylem:)A maly pluszolapny spedzal czas przy klatce swiniowej non stop.Pomialkiwala sobie Kircia,przechylala glowe a Swintus spokojnie szamal liscie salaty.Chociaz czasem zaszczycal Kire swoim spojrzeniem..No,moze z grzecznosci.W kazdym razie noc ostatnia Kira spedzila lezac przy swiniowej klatce.
I mam juz takie dziwne mysli..jakies takie wrecz macierzynskie..ze ten maly Kironek tak sie garnie do innych zwierzakow,a co bedzie jak nikt jej nie polubi:(Dobrze,ze ona przynajmniej do przedszkola sie nie wybiera;)
Dzis odwiozlysmy Swintusa do domu wlasciwego i Kira pojechala rowniez,zeby kolezke odprowadzic.Teraz siedzi troche naburmuszona.Nawet nie chce sie bawic.Kolezka byl i sie zmyl:/
czwartek, 21 lutego 2008
Przeczytalam Norwegian Wood Haruki Murakami...To jest jedna z tych ksiazek,ktorych nie chce sie konczyc i z zalem zamyka sie po ostatniej stronie.Ale jest to tez jedna z tych ksiazek,po przeczytaniu ktorej,cos sie w zyciu zmienia.Jakby ktos cos powiedzial i nie potrafimy juz tego zapomniec,jakbysmy dostrzegli cos,za czym tesknimy od dawna,jakby nagle opadl maly kawalek tej zaslony,ktora wszystko nam misternie zakrywa...Jakby odnalezc cos niepokojacego,moze dlatego,ze bliskiego,osobistego...swojego??


-Mysle,ze cie jeszcze tak naprawde nie rozumiem.Nie jestem zbyt bystry,potrzebuje troche czasu,aby pojac pewne rzeczy.Ale jezeli tylko bede mial czas,wszystko dokladnie przemysle i wtedy nikt na swiecie nie bedzie cie tak dobrze rozumial jak ja...


– Bardzo cię lubię, Midori.
– Jak bardzo?
– Jak wiosennego niedźwiadka.
– Wiosennego niedźwiadka? – Midori znowu podniosła głowę. – Jakiego znowu wiosennego niedźwiadka?
– Idziesz sobie sama wiosną po łące, a z naprzeciwka nadbiega śliczny niedźwiadek o aksamitnym futerku i błyszczących oczkach. I mówi: – Dzień dobry, panienko. Może się razem poturlamy? – I objęci spędzacie wesoło cały dzień, turlając się po porośniętych koniczyną górkach. To byłoby miłe, prawda?

-Powiedz sobie, że życie to pudełko czekoladek.(...)W pudelku sa rozne czekoladki,jedne sie lubi,inne mniej,Najpierw zjada sie te ulubione i zostaja tylko te,za ktorymi sie nie przepada.Zawsze tak mysle,kiedy jest mi ciezko.Jezeli teraz sie z tym uporam,potem bedzie latwiej.Zycie jest jak pudelko czekoladek.

-Nie wiem, jak mialabys sie zmienic,wiec badz taka,jaka jestes.

- A jak bardzo mnie kochasz?
-Tak bardzo,ze moglbym stopic na maslo wszystkie tygrysy we wszystkich dzunglach na swiecie.

-Chce,zebys o mnie pamietal.Badziesz zawsze pamietal,ze byla taka dziewczyna?Ze stala obok ciebie tak jak teraz?





środa, 20 lutego 2008

Wlasnie tak sie zastanawiam nad moim a-aktywnym i monotonnym trybem zycia.Dostalam maila od kolezanki,takiej jeszcze z czasow studenckich,pochodzacej z Lotwy.Od razu sklonilo mnie to do rozwazan nad moim nudnym zywotem.Ta kobieta jest uosobieniem energii,ma sie wrazenie,ze gdzie diabel nie moze tam Irene posle.Ile ona ma planow,ile zajec od rana do wieczora,ile kursow,hobby,zainteresowan...Otoz wlasnie wrocili z mezem z Livigno(Wlochy).Byli tam na nartach.Zdjecia piekne:))))Ajaj,az sie rozmarzylam.I niestety na tym pozostanie...

Tak sobie mysle,ile jest miejsc na swiecie,ktore chcialbym zobaczyc.Wlochy,Kanada,Nowy Jork,cala Syberia,Moskwa, Japonia..za duzo tego,zeby wszystko wymienic.Tylko czy zycia wystarczy?Na pewno nie,nie mowiac juz o czasie i funduszach na to wszystko.I o moim podejsciu do takich planow...Chociaz niestety zyjemy w swiecie w jakim zyjemy i nawet takie glupie polaczenie urlopow jest czasem rzecza nie do przeskoczenia...

Mialam nadzieje na Kijow latem,ale chyba musze sie pozegnac z ta utopijna mysla... No ale zawsze moge do dentysty do Polski pojechac;)!!

 

Nieustraszona Irena na stoku:)

niedziela, 17 lutego 2008

Wlasnie znalazlam informacje na gazeta.pl. ,ze dzis Kira i wszystkie inne kocurki-male i duze maja swoje swieto.Dzisiaj jest swiatowy Dzien Kota.Pomysl na obchodzenie tego swieta wywodzi sie prawdopodobnie z Wloch.

A Kironek wlasnie nakarmiony,siedzi i sie myje ustawicznie,co jakis czas przechylajac glowe w moja strone i patrzac.Nie wyobrazam sobie juz teraz zycia bez niej.Nie pamietam jak to bylo kiedy jej z nami nie bylo.Kiedy nie bylo jej slodkiego miauczenia,pomrukiwania-nazywamy ja malym traktorkiem,bo kiedy zasypia albo kiedy sie ja glaszcze pomrukuje szczesliwa...Jest taka kochana,zasypia na moich kolanach,kiedy sie budze rano,siedzi w nogach lozka i przyglada sie bacznie.Kiedy irytuja mnie moje drzemki w telefonie,zaczepia mnie lapa..I najpiekniejsze jest to,ze zawsze potrafi poprawic humor.Moge byc bardzo zmeczona po pracy,ale kiedy tylko wchodze do domu,ona podbiega,biore ja na rece i to jest najwspanialszy antydepresant i lek na wszystko.I jest straszliwym pieszczochem,w jej przypadku nie sprawdza sie poglad,ze koty chodza wlasnymi sciezkami i sa raczej samolubne.

Pamietam dzien,w ktorym ja zabralysmy do domu.Wybiegla,popatrzyla na mnie i wbiegla mi na kolana.I tak juz zostala:)A potem spedzila z nami swieta.Ja przygotowywalam Wigilie a ona patrzyla:)Zwiedzala mieszkanie,wszedzie zagladala i duzo jadla:)

Z okazji tego swieta pozdrawiamy wraz z Kira wszystkie inne kocusie i ich rodziny:)a w szczegolnosci blogowa dziewuszke- Sol i warszawskiego rudziaszka Homera:)

 

Kira na spacerze w parku:)

 

sobota, 16 lutego 2008

K.zawsze dokucza mi z powodu Internetu i mojego uzaleznienia.Chociaz od kiedy na swiecie pojawil sie portal nasza-klasa,ona wpadla w jego sidla jeszcze bardziej niz ja.

Ktoregos wieczora lezymy sobie i czytamy.K.czytala ksiazke,w ktorej byl poruszony  problem stosunkow chrzescijanstwa i judaizmu.Pojawil sie tez watek Watykanu itd.

K.-(podnoszac wzrok znad ksiazki)-A nie wiesz co slychac u Benedykta?...

Ja-(jak zwykle na odczepnego,bo nie lubie jak mi sie przeszkadza,kiedy czytam)-Nie,nie wiem.

K.(jakos tak spontanicznie i  zupelnie powaznie,ale pewnie i ze zlosliwoscia)-A co,nie ma go na naszej-klasie??

 Przepraszam wszystkich,ktorzy poczuli sie dotknieci zartami na temat Papieza,ale to chyba nie jest az tak obrazoburczy wywod...

 

 

piątek, 15 lutego 2008

 

Walentynki.Byly i minely.Jakos w mlodosci(mam na mysli wczesnej hehe) bardziej mnie to swieto obchodzilo.A teraz jakos tak podchodze do tego z dystansem... I wlasciwie bez uczuc szczegolnych.To dobrze,ze jest takie swieto,bo swiat nigdy nie ma zbyt wiele.Ale zawsze zastanawiam sie jak bardzo smutny i przykry musi to byc dzien dla tych,ktorzy nie maja jeszcze ,albo juz ,swojej drugiej polowy.Albo dla ludzi,ktorzy sa z dala od ukochanej osoby...


Aha...Musze to napisac...Nie moge spac,bo moja siostra,ktora do mnie przyjechala(i za ktora jestem w jakis sposob odpowiedzialna) jest teraz na imprezie...A ja leze i wspominam,ze jeszcze niedawno(no,21 lat temu,pojecie wzgledne zatem;) ) rodzice przywiezli ja ze szpitala i byla tak tycia i malusia...A teraz jest juz dorosla,zupelnie dorosla...Poszlismy na impreze walentynkowa cala duza paczka,ale jakos tak wiekszosc ludzi sie rozeszla szybko.No i wlasciwie zauwazylam,ze to,ze ja ide do domu,wcale nie znaczy,ze moja siostra rowniez powinna wracac ...;)Starzeje sie,chcialabym ja kontrolowac i moralizowac....

piątek, 08 lutego 2008
 
 
 
 
 
Moge sluchac go bez konca.... 
poniedziałek, 04 lutego 2008
"Każdy ma swoje miejsce ulubione w dzieciństwie. To jest ojczyzna duszy."

                                                                                   Stefan Żeromski

A ja wlasnie coraz czesciej mysle o dziecinstwie,chociaz nigdy bym nie przypuszczala,ze bede to tak czesto wspominac.Dziecinstwo kojarzy mi sie z latem,zawsze wspomnienia z  dziecinstwa to slonce i ladna pogoda.To chyba dobrze...Swiadczy o tym,ze bylo szczesliwe...
Moja ojczyzna duszy jest pokoj Babci,z drewnianym lozkiem,tykajacym starym budzikiem i zapachem kropli walerianowych...
I moja Babcia,opowiadajaca historie swojego dziecinstwa pol-sieroty,historie  z wojny,z ciezkich czasow,kiedy musiala zyc bez dziadka,zabranego przez Niemcow.Gralam z Babcia w karty,smazylysmy razem placuszki na sodzie(swietnie wyrastaly).Babcia zmarla,kiedy mialam 14 lat..Zmarla na Alzheimera,ktory wyniszczal ja kilka dobrych lat i spowodowal,ze pod koniec jej zycia nie bylo juz mojej Babci z dziecinstwa....Tak mi ja i moje dziecinstwo ktos zabieral,po kawalku i bolesnie a pozniej juz na zawsze...
I tak jest chyba ze wszystkim w zyciu...
Wspomnienia to najpiekniejsze,co mamy w zyciu,ale tez i najbardziej bolesne...Zwlaszcza,kiedy nie ma juz czegos..kogos...I zostaja slowa,uczucia,pytania bez odpowiedzi...I ta swiadomosc,najgorsza chyba,ze juz nigdy wiecej cos sie nie zdarzy,nie powtorzy,nie bedzie drugiej takiej chwili i szansy...


 
1 , 2